Niniejszy wpis będzie totalną “zżynką” z innego bloga (do którego adres został umieszczony na samym dole). Jest on naprawdę niezły, bo w idealny sposób oddający to z czym zwykły ateista musi się zmagać oraz fakt, że niezależnie od tego co zrobimy – dobrze nigdy nie będzie. Pokłony dla autora ;-)
Podejrzany ateizm
Ateizm jest zawsze podejrzany. Ateizm jest zawsze wątpliwy. Ateizm jest zasadniczo niemożliwy, więc każdy ateista jest z góry podejrzany o to, że tylko udaje ateistę, to tylko kwestia dowodów.
Ateista zamierza dokonać apostazji? Wypisywać się z Kościoła? A po co? A co to daje ateiście? Widocznie nie do końca jest taki od religijnego myślenia wyzwolony, skoro czuje taką potrzebę. Jakby naprawdę był ateistą, to by to olał i się nie przejmował.
Ateista nie zamierza dokonać apostazji? Pewnie się boi, że kiedyś będzie chciał wrócić, pewnie sobie zostawia furtkę na stare lata, na łożu śmierci. Widać nie jest taki tego ateizmu pewien, skoro nie stać go nawet na wypisanie się z Kościoła. Trzyma się jedną drżącą ze strachu ręką, potem wróci zapłakany. Tylko udaje takiego wyzwolonego.
Ateista jest antyklerykałem? Pewnie tak tylko gada, że nie wierzy, bo mu się Kościół nie podoba. Nikt mu, głupiemu, nie powiedział, że Kościół to nie to samo, co Bóg, nie wie, że może sobie być antyklerykałem, ale to nie znaczy, że Boga nie ma.
Ateista nie jest antyklerykałem? No to ładny z niego ateista. Niby nic, niby nie wierzy, ale do księży to bardziej się garnie, niż wierzący. Pewnie z mu ten “ateizm” z partii został.
…
Reszta artykułu na: bialy.jogger.pl








Ja tak tylko w sprawie porządkowej.
Takie rzeczy robi się w linkach, to jest niegrzeczne przekelić cudzą pracę. Bo on nie dostaje wyświetleń za swoją pracę :-).
Następnym razem może napisz posta “- w dziale linki jest ciekawy art. i krótki opis etc.”. Autor dostanie przepływ.
A wpis rzeczywiście ciekawy.
Niestety, nie pomyślałem o tym, a muszę przyznać Ci rację :-)
Pozwoliłem sobie jednak zostawić początek wpisu, co by zaciekawić potencjalnego czytelnika ;-)
ee… tam.. Nie zgadzam się z danymi. W sercu jestem ateistą, lecz na zewnątrz jestem chrześcijaninem! Dlaczego? Za dużo by mi się życie skomplikowało. Powiedzenie o tym babci, matce… o boże. Naprawdę nie wiem jak na to zareagują, lecz nie chcę się przekonać. i
Nie wierzę w nic czego nie zobaczę, ew. usłyszę, tak samo ma się to do wszelkich kościołów itp. Nie jestem rownież ateistą, bo nie można być przeciwieństwem czegoś,co nie istnieje, więc jeżeli boga nie ma, ateistów nie ma :)