Przed dwoma laty brytyjski ewolucjonista Richard Dawkins wstrząsnął opinią publiczną, wygłaszając w swojej książce “Bóg urojony” tezę, że Stwórcy nie ma, a wiara w niego jest urojeniem. Teraz jego ateistyczne przesłanie znajdzie się na… londyńskich autobusach.
W styczniu w stołecznej dzielnicy Westminster, czyli tam, gdzie mieści się chrześcijańskie Opactwo Westminsterskie, przez cztery tygodnie będą kursować autobusy miejskie opatrzone hasłem “Boga prawdopodobnie nie ma. Przestań się martwić i ciesz się życiem”.Inicjatywę realizuje Brytyjskie Stowarzyszenie Humanistyczne (BHA), a “błogosławieństwa” udzielił jej sam naczelny ateista Wielkiej Brytanii Richard Dawkins. Profesor obiecał ponadto swoje wsparcie finansowe.
Na pomysł “ateistycznych autobusów” wpadła w czerwcu londyńska dziennikarka Ariane Sherine. Zauważywszy, że w środkach komunikacji miejskiej coraz więcej jest reklam organizacji chrześcijańskich, zasugerowała niewierzącym kontrkampanię, do realizacji której zabrało się z zapałem BHA. – Widzimy tyle plakatów reklamujących zbawienie poprzez Jezusa albo grożących wiecznym potępieniem, że jestem pewna, iż ta reklama autobusowa z pewnością zostanie odebrana jako powiew świeżego powietrza. Jeśli tylko sprawi, że ktoś się uśmiechnie albo skłoni ku myśleniu, tym lepiej – tłumaczyła dziennikowi “Daily Telegraph” szefowa BHA Hanne Stinson.
Dziś na stronie Atheist Bus Campaign zaczęto zbierać datki na realizację pomysłu, jednak hojność ofiarodawców w krótkim czasie kilkakrotnie przekroczyła potrzebną sumę – 5 tys. funtów. Do tego stopnia, że organizatorzy zapowiedzieli, że wystarczy pieniędzy na umieszczenie dodatkowych plakatów wewnątrz autobusów.
Źródło: dziennik.pl







Warto dodać, że przedstawiciele KK od razu orzekli, że kampania jest „niebezpieczna dla społeczeństwa”. };>
Przydałaby się taka u nas, choć organizator pewnie musiałby się przygotować na wściekły atak i pewne procesy sądowe. Ale mógłby ktoś pomyśleć o takiej np. kampanii wlepkowej.
Okazuje się, że chodząc z tacą wśród niewiernych można zarobić więcej niż wśród wiernych
A to mi się akurat podoba, czemu by nie.
Nie wyobrażam sobie czegoś podobnego w Polsce. To dopiero byłaby wojna! :) ale może kiedyś…
[...] własny: artykuł jest ciągiem dalszym wydarzeń toczących się wokół wspomnianej już tutaj wcześniej akcji [...]