Biblijny lud Izraelitów, który podążał za Mojżeszem mógł być pod wpływem substancji halucynogennych – twierdzi izraelski naukowiec .
- Biblijni Żydzi zmierzający do Ziemi Obiecanej mogli mieć narkotyczne wizje wywołane przez halucynogenną roślinę. Najprawdopodobniej byli pod jej wpływem kiedy Mojżesz wrócił z góry Synaj z tablicami zawierającymi Dziesięć Przykazań – twierdzi profesor Benny Sharon z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. – Błyskawice, światła dźwięk trąb opisane w biblijnej Księdze Wyjścia mogły być częścią wizji, jakie pojawiają się u ludzi o “odmiennych stanach świadomości” – uważa psycholog.
Jego zdaniem właściwości halucynogenne wykazuje roślina, która występuje na pustyni w okolicach góry Synaj. Swoje spostrzeżenia opublikował w brytyjskim magazynie “Time and Mind”. Sharon twierdzi, że dwie pustynne rośliny zawierają psychoaktywne cząsteczki podobne tych, jakie występują w wywarze z silnie halucynogennej amazońskiej rośliny Ayahuasca. Shanon przyznał, że około 160 razy miał okazję zażyć taki wywar. – Pod jego wpływem widzi się światło i doświadcza spotkania z ogromną siłą. Niektórzy porównują to z mocą boską – pisze Sharon.
- Biblia próbuje opowiedzieć nam o bardzo głębokim i doniosłym wydarzeniu. Nie powinniśmy martwic się o los Mojżesza, a raczej los nauki – tak rewelacje naukowca skomentował ortodoksyjny rabin Juval Sherlow.
Źródło: gazeta.pl
Dzięki Filip! :-)








Rastafari pewnie taka wersja by przypadła do gustu ;)
@Thranduil
No jasne :) W końcu ganja to dla nich objawiony sposób na kontakt z Jah. I jest dowód. Bóg wielokrotnie posługiwał się halucynogennymi roślinami do kontaktu z ludzkością.
[Oczywiście robie sobie jaja.]f
Nie wiem, czy już o tym nie pisałem tutaj (jeśłi tak, to wybaczcie), ale jedna z ciekawszych teorii na temat powstania religii/duchowości u homo sapiens wiąże je z przypadkowym (a potem pewnie już świadomym) zażywaniem właśnie roślin halucynogennych. Człowiek pierwotny, widząc coś, czego nie ma, wyjaśniał to sobie w religijny sposób…
Inni dopatrują się nawet w halucynogenach “boostera”, który przyspieszył/skatalizował rozwój myślenia abstrakcyjnego i inteligencji.
http://www.youtube.com/watch?v=jSH6ofHbeUw ;-)
Jest faktem, że wiele współczesnych plemion wykorzystuje halucynogeny w obrzędach religijnych, ale wydaje się mocno naciąganą tez o przyczynach pojawienia się religii.
Jeśli by tak było, to należałoby nadal stosować te same środki dla podtrzymania religijności.
Wracając do tezy wspomnianego naukowca (status ten bardzo wątpliwy) dochodzę do wniosku, że nie ma takich bzdury, której nie wymyślą niektórzy ludzie by być w centrum medialnej uwagi. Teza o halucynogenach przypomina ‘wiekopomne’ tezy Ericha von Daenikena i być może też były sformułowane pod wpływem środków, o których mówią.
“Jeśli by tak było, to należałoby nadal stosować te same środki dla podtrzymania religijności.”
Niekoniecznie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mem#Definicje_memu
Wystarczy przyjąć, że wpływ halucynogenu spowodował powstanie samej idei religii. Dalej, to już jak w (internetowym) łańcuszku.
Niemniej, cała hipoteza Pana Naukowca od halucynogenów wydaje się być mocno naciągana ;-)
Ciekawi mnie czy szanowny rabi Sherlow, dostrzegł gdzieś, że wszyscy to, czy tylko M. miał taka wizje.
Przydał by się nam Polakom, taki strączek, listek czy grzybek, który wszystkich wprowadzi w doskonały nastrój na czas kryzysu, no i odnowił by upadające powołania w Koście.
Hmm.. Nie jadłem tego a mam takie piękne wizje..
Pozdrawiam
“Człowiek pierwotny, widząc coś, czego nie ma, wyjaśniał to sobie w religijny sposób…”
Jurgi, ja widzę to zdanie tak:
Człowiek religijny, widząc coś, czego nie ma, wyjaśnia to sobie w pierwotny sposób…”
I też się może zgadzać. A nawet najprawdopodobniej zgadza.
—–
Kartagina powinna zostać odbudowana!!!
My tu sobie gadu gadu a TUTAJ uczeni dokonują wiekopomnego odkrycia: