Gimnastyka z Jezusem
Chcesz wzmocnić mięśnie brzucha i jednocześnie skopać szatana po głowie? Ćwicz gospel-aerobik.
To odpowiedź na modlitwy tych, którzy kiepsko się czują na ciele i marnie na duchu – przekonują miłośniczki nowego rodzaju gimnastyki, który robi furorę w Stanach Zjednoczonych.
W trakcie zajęć panie – głównie cierpiące na nadwagę mieszkanki „kolorowych” dzielnic – wymachują rękami i nogami w rytm organowej muzyki gospel. A instruktorzy nie ograniczają się do wyliczania kolejnych ćwiczeń do wykonania. Tak jak np. Melanie Kelly z Camp Springs, która woła do podopiecznych, pocących się na podłodze jednej z kościelnych salek: – Nie myślcie o bólu, myślcie, jak bardzo Go kochacie. Módlcie się!
Moda na poszukiwanie w bólach (i to rozumianych jak najbardziej dosłownie) królestwa niebieskiego wyszła jednak poza parafialne mury. Modlitwę plus pompki proponują już od jakiegoś czasu eleganckie kluby fitness, takie jak Crunch.
- Minie jeszcze trochę czasu, nim coś takiego przyjmie się w Polsce – ocenia Grzegorz Chojnacki, menedżer sieci klubów fitness Holmes Place. – Muzyka gospel w żaden sposób nie łączy się z naszą tradycją, a polskie utwory chrześcijańskie kompletnie nie nadają się do wykorzystania podczas treningu – dodaje. Zresztą nieważne, przy jakiej muzyce ćwiczymy. Najważniejszy jest ruch. I wiara. W efekty.
Źródło: newsweek.pl
30 Marzec 2009 @ 10:05
W tym szaleństwie jest metoda. Podczas wysiłku fizycznego wydzielają się Endorfiny(endogenne morfiny).
Więc może dojść do tworzenia się ciekawych asocjacji w mózgu (kopanie szatana po głowie i euforia).
Za profesorem Kołodziejczykiem „Peptydy opiatowe wykazują nie tylko podobne do morfiny własności przeciwbólowe i zdolności wywoływania euforii, ale i zbliżone, niekorzystne działania uboczne, łącznie z powodowaniem dolegliwości przewodu pokarmowego, zaburzeń oddychania, tolerancją i uzależnianiem.”
Pewnie dlatego wiele sekt wykorzystuje łączenie aktywności fizycznej z obrzędami religijnymi, czy z seksem (vide obrzędy inicjacyjne). W końcu folk psychology nie wzięła się z powietrza.
30 Marzec 2009 @ 20:00
Osz, kurde! Gdybym wiedział, że religia spala niechciane kilogramy, od razu zacząłbym wierzyć!
7 Kwiecień 2009 @ 11:50
Wiara – tylko 2 kcal!
23 Listopad 2009 @ 17:17
[...] takie skojarzenie z innym wpisem, autorstwa [...]
15 Maj 2010 @ 21:07
[...] in da houz?! Pamiętacie wpis pod tytułem “Gimnastyka z Jezusem” ? Nie wyobrażam sobie aerobiku w takt pieśni kościelnych. Zresztą sami spróbujcie pocwiczyć [...]