Globalne ocieplenie [Konkurs, Filip, #3]

Gobal WarmingDo napisania tego tekstu natchnęła mnie wypowiedź laureata Nobla z fizyki, Ivara Giavera:

Globalne ocieplenie stało się nową religią, co oznacza, że surowo karze każdy przejaw apostazji.

Nowa religia? Apostazja? Znaczy temat w sam raz na ateistycznego bloga.Zacznijmy od tego, że wszyscy, czy też prawie wszyscy naukowcy akceptują FAKT globalnego ocieplenia. Od tego chcę zacząć i na tym się oprzeć. Globalne ocieplenie jako sam naukowy fakt jest oczywistością i nie ma sensu się z tym spierać. Istnieją na nie niezbite dowody, których nikomu jeszcze nie udało się obalić.

Problem leży gdzie indziej: coraz większa grupa naukowców uważa, że to naturalny cykl i na dowód pokazuje badania lodowców, odkrycia paleontologiczne, a nawet kroniki historyczne. Druga grupa preferuje krzykliwe hasła i dogmaty, a ich dowodem jest fakt, że wzrost temperatur na Ziemi nastąpił po wybuchu Rewolucji Przemysłowej. Ilościowo grupy są wyrównane, jednak władze starają się przeforsować tę drugą koncepcję, ponieważ pozwala ona przykładowo na sprzedaż limitów na emisję CO2. Najgłośniejszym z państw Europejskich w tej materii jest Francja. To akurat dosyć oczywista zbieżność. Francuzi większość energii czerpią z elektrowni jądrowych, a jednocześnie są też największym Europejskim eksporterem prądu… Jeżeli wzrośnie koszt limitów, wzrosną też ceny prądu, którymi elektrownie obarczą swoich klientów. Wtedy nieobarczony limitami CO2 francuski prąd stanie się bardzo atrakcyjny.

To tyle w kwestii żalenia się. Teraz trochę bardziej konstruktywnie, czyi dlaczego ja nie wierzę, żeby globalne ocieplenie było wywołane rozwojem przemysłu.

Po pierwsze o cykliczności oziębień i ociepleń ziemskiego klimatu świadczą wykopaliska:

  1. Odkrycia paleontologów, jak chćoby odciski tropikalnych roślin w złożach polskiego węgla, kości nosorożców i słoni na północy Francji.
  2. Odkrycia geologów dokonane w Antarktycznym lodzie, że w ciągu ostatnich 400 000 at zawartoś CO2 w atmosferze aż czterokrotnie przekraczała notowany obecnie poziom. Pod koniec ostatniego zlodowacenia, które skończyło się około 10 000 roku p.n.e., średnia roczna temperatura globu w ciągu zaledwie kilkuset lat wzrosła w sumie aż o 10 stopni Celsjusza. W ciągu ostatnich 100 lat natomiast: niecałe 2 stopnie.
  3. W symulacjach tworzonych przez zwolenników tezy o globalnym ociepleniu wywołanym przez człowieka, nie jest uwzględniany czynnik Słońca, którego promieniowanie aktualnie dociera do Ziemi w większym stopniu, ze względu na cykliczne zmiany aktywności. Nie chodzi tu jedynie o około 11-letni cykl słoneczny, ale o jakoś tego cyklu. Cykle słoneczne są bowiem zamknięte w jakby jeszcze jeden, większy cykl, który określa jak silnie promieniuje Słońce w maksimach i minimach swojego „małego” cyklu.
  4. Biolodzy zwracają zaś uwagę na to, że rozwój fauny, wywołany przez człowieka – czyli po ludzku mówiąc hodowla zwierząt – powoduje uwolnienie do atmosfery 23 razy więcej CO2, niż produkcja przemysłowa.
  5. Kroniki historyczne podają fakty, które popierają teorię cyklicznych zmian w klimacie Ziemi. Na przykład Abu Abdullah Mohamed Idrisi, w swoim dziele „Tabula Idrisina” z 1152 roku pisze:

    Posiada Kraków liczne targowiska, ogrody oraz winnice.

    Każdy z nas doskonale wie, że do prowadzenia winnic potrzebne są ciepłe tereny. Dziś wina produkowane są masowo na południu Francji, we Włoszech… Impulsem do podbicia Wysp Brytyjskich przez Rzym było właśnie sprowadzane stamtąd, uważane za najsmaczniejsze w całym starożytnym świecie, wino. Wartym uwagi jest także fakt, że Jan Długosz, w dziele „Roczniki, czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego” pisze na temat roku 1472:

    Rok ten był pamiętny dla całej Europy i dla Królestwa Polskiego nadzwyczajnymi słońca upały i suszą nieprzerwaną (…), tak, że źródła wszystkie powysychały i największe rzeki w Polsce można było w bród przebywać.

  6. Znamienny jest też fakt, że mimo, iż słowo „mróz” funkcjonowało na terenie Polski już od czasów słowiańskich, to pierwszy raz w odniesieniu do Polski właśnie, zostało użyte dopiero w 1656 roku.

Tyle naukowych faktów. Co do modeli klimatycznych, to są one tworzone najczęściej w oparciu o nowe dane, zbierane przez przystosowane do tego maszyny, które pojawiły się nieco ponad pół wieku temu. W skali długości życia Ziemi to naprawdę niedużo. W ten sposób wkradają się w nie liczne błędy. Profesor Ian Plimer, znany australijski klimatolog i geolog przeanalizował pięć najczęściej przytaczanych symulacji wzrostu temperatury, opracowanych w roku 200 i zauważył, że nawet w tak krótkiej perspektywie czasowej wyniki symulacji mocno wykroczyły poza rzeczywiste zanotowane tempo ocieplenia w latach 2000-2008.

Ludzki umysł po prostu zawsze woli iść na łatwiznę. Z tego powodu łatwiej akceptuje te teorie, które zgadzają się z jego osobistymi doświadczeniami, niż te abstrakcyjne. 20 lat temu było zimniej w zimie? No tak – przecież przez ten czas tak się technika rozwinęła… W telewizji mówili, że to przez to. Jak pisze w swoim felietonie Marek Rabij:

Informacje o nasilających się burzach, upałach, czy gwałtownych powodziach dostępne są w końcu dla każdego. Dane o absorpcji CO2 przez oceany lub emisji dwutlenku węgla w wyniku aktywności wulkanicznej – już nie, a od nich również zależy stężenie tego gazu w atmosferze. Gdy więc pojawia się teoria tłumacząca zmiany klimatu zanieczyszczeniem wychodzącym spod ludzkiej ręki, trudno zachować zdrowy rozsądek, tym bardziej że nikt o zdrowych zmysłach nie będzie kwestionować konieczności ochrony przyrody.

Co do apostazji, to badaczy kwestionujących wpływ człowieka na ocieplenie klimatu spotykają liczne nieprzyjemności: trudniej im dostać granty na badania, czy nawet zgłaszać artykuły do publikacji, również te niezwiązane z problemem globalnego ocieplenia. Kilka dni temu amerykański kanał CBS ujawnił mailową korespondencję jednego z szefów amerykańskiej agencji ochrony środowiska EPA do profesora Alana Carlina, ekonomisty badającego gospodarcze skutki zmian klimatycznych, w których urzędnik bezceremonialnie nakłania naukowca do wycofania się z opinii sceptycznych wobec ludzkości jako przyczyny globalnego ocieplenia, bo (tu cytat) „pana działalność nie ułatwia nam pracy”. Ach, ogrzejmy się w cieple stosu Giodrano Bruno…

Zanim więc zakwalifikujecie mnie jako oszołoma sponsorowanego przez wszechpotężne lobby przemysłowe, pozwól, że sam się przedstawię. Z przemysłem mam tyle wspólnego, że w mojej miejscowości pracuje największa w Polsce odlewnia żeliwa. Nigdy nikt z mojej rodziny w niej nie pracował. Kierunek mojego kształcenia: weterynaria, a także ogólny drzemiący we mnie zachwyt Życiem w postaci zwierząt, roślin, prokariotów, grzybów i protistów, zmuszają mnie do chęci troski o przyrodę, a jeśli chodzi o dylematy ekologiczne, to szczerze kibicowałem ekologom broniącym Doliny Rospudy. Oczywiście nie macie obowiązku mi wierzyć. Przecież to internet – tu mogę wmówi wam wszystko. Nie zmuszę żadnego z was do zmiany poglądu na tę kwestię. Jednak podałem fakty, a ich nie wolno lekceważyć.

Na koniec ciesząca oko śmiesznostka:

Boże, błogosław ateizm
Filip vel Ameba28

Odpowiedzi: 11 to “Globalne ocieplenie [Konkurs, Filip, #3]”

  1. ktostam1535 Powiedział/a:

    No tak, możliwe, że dzieje się tak przez pewną cykliczność zjawisk, a nie przez człowieka. Nie znaczy to jednak, że możemy robić z Ziemią co chcemy. ;) Dlatego warto straszyć ludzi globalnym ociepleniem, ponieważ dzięki temu nie stracimy przez nas samych naszego jedynego Domu.

    • ameba28 Powiedział/a:

      Jestem zdecydowanym zwolennikiem rozwoju technologii opartych o pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych. Ropy i innych kopalin nie wystarczy nam przecież na zawsze. Jestem też zwoennikiem ogólnie pojętej ochrony środowiska: sekgregacji odpadów, oddzielnego wyrzucania baterii do specjalnych pojemników itd. itp. Nie zmienia to jednak faktu, że mit globalnego ocieplenia służy tylko i wyłącznie korporacjom. Nie przyrodzie. Jak wytłumaczy fakt, że drzewa w Europie lepiej rosły w okresie przed podjęciem przez człowieka działań mających na celu przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu? Czytałem o tym w lipcowym numerze „Wiedzy i Życia”. Ogólnie chodzi o to, że w zanieczyszczonym powietrzu promieniowanie zostaje rozproszone, a więc jest łatwiejsze do zaabsorbowania przez rośliny.

  2. ES Powiedział/a:

    NAPISZE KROTKO, podam Tobie bardzo prosty przyklad; znam lasy w trzech podobnych krajach europejskich, sasiedzkich; Polski, Francji i Niemiec. Jak sadzisz , gdzie jest najmniej zwierzyny, gdzie jest najmniej roznorodna fauna, gdzie najlepiej i najpiekniej pachna choinki i inne drzewa, gdzie jest tych drzew najwiecej chorych ?
    Tam, gdzie te wszystkie szkody spowodowane przez bezmyslnego czlowieka za pozno zauwazono i dlatego tak daleko w zlym kierunku sprawy zaszly, tam gdzie jest najwieksze zaludnienie, gdzie jest za duzo samochodow itp.itd.
    To prawda, ze teraz sie opanowano i robi sie w Niemczech wiele, bardzo wiele, dla chrony srodowiska, mniej we Francji, co nie znaczy, zeby w Polsce duzo mniej robic i sobie lekcewazyc, co niestety z mojej francuskiej perspektywy wyraznie widac. Nawet, jesli Twoje zdanie moze potwierdzic ostatnio, jeden z duzy poskich tygodnikow , mysle, ze powinnismy bardzo uwazac, nawet, jesli jest to tylko mala dolina Rospudy!
    Pozdrowienia
    ES
    pp

    • ameba28 Powiedział/a:

      Ależ ja nie kwestionuję konieczności ochrony przyrody. Powtarzam jeszcze raz: zanieczyszczenie powietrza jest złe. Pyły w atmosferze są złe. Kwaśne deszcze wywołane przez człowieka są złe. Dziura ozonowa spowodowana uwalnianiem się freonu z nieszczelnych lodówek starego typu też jest zła. Należy temu wszystkiemu przeciwdziaa. Nie kwestiuonuję tego i nigdy nie kwestionowałem. Ja tylko piszę, że globalne ociepenie, które faktycznie aktualnie następuje nie musi by wcale powodowane przez człowieka. To wszystko.

      • ameba28 Powiedział/a:

        A co do „WiŻ”, to jest to miesięcznik będący uproszczoną formą „Świata Nauki”, czyli polskiego wydania „American Scientist”, które to ex equo z czasopismem „Science” są uznawane wśród samych ludzi nauki za najbardziej wiarygodne. Ale to tak na marginesie ;) Nie chcę wokół tego budowac konfliktu.

  3. Tak jak ty Filipie twierdzisz, że nie można uchodzić za racjonalistę wierząc w UFO (z czym się stuprocentnie zgadzam), tak ja twierdzę, że nie można być racjonalistą kwestionując wpływ człowieka na ocieplanie się klimatu. Tekst w swoim tonie przypomina ufologiczne dywagacja, jest tu wszystko – od spisku naukowców po tajnych mocodawców. Wszystkie „dokumenty”, katujące nas bredniami o krowach i ich niebotycznej emisji CO2, tworzone są dokładnie w tej samej stajni, gdzie powstaje filmy na temat spisku 9/11 – co jest już największa czarną rekomendacją samą w sobie. Na postawie tych materiałów laicy, których wiedza o pogodzie pochodzi z jej cowieczornej prognozy, napominają największych klimatologów na świecie, aby zrewidowali swoje badania (!) Tak by nie było wątpliwości – ja również jestem w tym temacie laikiem, jednak nie słucham ekonomistów i prawników, a klimatologów.

    Wciąż usilnie forsuje się tezę, że odnośnie wpływu człowieka zdania wśród naukowców są podzielone – otóż nie są. Na 100 klimatologów, 99 obarcza winą za zmiany człowieka, przy czym ten oporny 1 okazuje się nie klimatologiem a biologiem. Świetną robotę na tym polu odwala http://doskonaleszare.blox.pl/html gdzie w naukowo przekonujący sposób, znajdziesz Filipie odpowiedzi na wszystkie wysnuwane przez Ciebie tutaj wątpliwości.

    • MK Powiedział/a:

      Heh, nie ma to jak zdyskredytować interlokutora przyrównując go na starcie do oszołoma, prawda?

      Dlaczego niby racjonalista miałby nie kwestionować wpływu człowieka na ocieplenie? Czyżbyśmy znali dokładnie wszystkie mechanizmy rządzące klimatem Ziemi i potrafili z całą pewnością dowieść tego, że to właśnie człowiek odpowiada za obecne zmiany?

      • „Heh, nie ma to jak zdyskredytować interlokutora przyrównując go na starcie do oszołoma, prawda?”

        Jest wiele zadziwiających podobieństw pomiędzy osobami „zawodowo” kwestionującymi AGW a oszołomami od Moon Hoax, 9/11 Hoax itd.

        Przede wszystkim oznaką „oszołomstwa” jest wiara w spisek obejmujący swoimi mackami tysiące naukowców z setek instytucji zajmujących się badaniami klimatologicznymi.

        „Dlaczego niby racjonalista miałby nie kwestionować wpływu człowieka na ocieplenie?”

        Ponieważ racjonalista powinien opierać swoje opinie o racjonalne przesłanki, a nie powtarzane w internecie faktoidy i mity, które zaserwowano w powyższym wpisie blogowym.

        „Czyżbyśmy znali dokładnie wszystkie mechanizmy rządzące klimatem Ziemi i potrafili z całą pewnością dowieść tego, że to właśnie człowiek odpowiada za obecne zmiany?”

        A potrafisz wskazać jakąś teorię z zakresu nauk przyrodniczych, w której znamy „dokładnie wszystkie mechanizmy” i „potrafimy ją z całą pewnością dowieść”?

        Czy jeśli ktoś przystawi Ci rewolwer do głowy, wcześniej demonstrując że „tylko” 5 z 6 komór zawiera kule – będziesz się upierać, że pociągnięcie za spust jest racjonalną decyzją, gdyż nie udowodniono Ci „z całą pewnością”, że grozi Ci śmierć?

  4. ameba28 Powiedział/a:

    To ja może napiszę tylko tyle, że odnośnie wpływu CO2 na efekt cieplarniany, to dawniej uważano go za jedyny czynnik ocieplenia, później za jeden z głównych, a dziś ocenia się jego wpływ (według różnych szacunków) na ok. 12%. Największy wpływ natomiast ma [UWAGA, UWAGA] para wodna. Według różnych szacunków jest to 36%-70%. No cóż: przestańmy parować…

    • „To ja może napiszę tylko tyle, że odnośnie wpływu CO2 na efekt cieplarniany, to dawniej uważano go za jedyny czynnik ocieplenia, później za jeden z głównych, a dziś ocenia się jego wpływ (według różnych szacunków) na ok. 12%. Największy wpływ natomiast ma [UWAGA, UWAGA] para wodna.”

      I znowu jakieś mity i faktoidy.

      Od doświadczeń Tyndalla z lat 60tych XIX wiadomo, że wkład pary wodnej w atmosferyczny efekt cieplarniany jest największy. Przez pierwszą połowę XX wieku powszechnie uważano nawet (skutkiem źle przeprowadzonych i zinterpretowanych doświadczeń Ångströma), że rola CO2 jest praktycznie zaniedbywalna. Dopiero po II wojnie światowej rozwój fizyki umożliwił właściwe zrozumienie, jak funkcjonuje termodynamika atmosfery, NIGDY jednak nie uważano CO2 (ani ogólniej gazów cieplarnianych) za „jedyny czynnik ocieplenia”.

      Liczby które podajesz też nie są prawidłowe. Patrz tabelka 3 tutaj:
      :www.atmo.arizona.edu/students/courselinks/spring04/atmo451b/pdf/RadiationBudget.pdf

      • ameba28 Powiedział/a:

        Liczby wziąłem z Wikipedii. Może nie jest to źródło niepodważalne, ale jednak w wielu kwestiach zgodne z przyjętą prawdą naukową.

Dodaj komentarz