“I widział Bóg, że były dobre.”

Posted: 18 Sierpień 2009 by Ameba28 in Boski Ateista, Religia
Tagi: , , , ,

adam-eve-ewaOstatnio prowadziłem ciekawą rozmowę z teistką-agnostyczką na temat bibijnych paradoksów, w której jako argumentów używałem cytatów z samej Biblii. Część z nich znałem wcześniej, ale część znalazłem właśnie wtedy. Natchnęła mnie ona do tego, aby zwrócić uwagę na sam początek Biblii – Księgę Rodzaju, a konkretnie rozpoczynające ją opisy stworzenia.

Na początku chcę podkreślić, że nic z tego nie wymyśliłem i proponuję wszystkim czytelnikom, a już ZWŁASZCZA wierzącym śledzić mój wpis z otwartą Biblią na kolanach. Zamieszczone poniżej cytaty mogą być miejscami dosyć odległe od siebie, ale mając dowód na kolanach przyznacie sami, że pominięte fragmenty nic nie wnoszą do moich rozważań. Tak naprawdę nic nie dodaję ani nic nie ujmuję tekstowi. Wszystkie zamieszczone poza cytatami wstawki to moje przemyślenia. Co do ewentualnej polemiki, proszę o jedno: niech będzie konstruktywna. Tyle tytułem wstępu.

Na samym początku świętej księgi chrześcijan, znajdują się dwa [nie mówili o tym na religii, co?] opisy stworzenia. Według pierwszego (Rdz. 1:1–2:4) Bóg stwarzał wszystko w 7 dni, natomiast w drugim (Rdz. 2:5–2:25) nie jest podany czas, a jedynie kolejność. Zacznijmy więc zgodnie z kolejnością pojawiana się w księdze, od opisu 7-dniowego:

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.
(Rdz. 1:1-5)

Zanotujmy więc:
I dnia Bóg stworzył: niebo, ziemię i światłość.
Ponadto: oddzielił światłość, którą nazwał dniem, od ciemności, którą nazwał nocą.
Nie stworzył natomiast ciemności ani wody, bo te istniały już przed stworzeniem.

No i najciekawsze: pogrubiony fragment. Bóg jest wszechwiedzący, tak? Więc jak mógł zobaczyć, że światłość jest dobra? Powinien wiedzieć, że jest dobra jeszcze zanim ją stworzył, czyż nie? A on stworzył, zobaczył i dopiero wtedy stwierdził, że jest dobra. Swoją drogą to dochodzenie (WSZECHWIEDZĄCEGO) Boga do wniosków przewija się przez całe stworzenie, a potem i resztę Księgi Rodzaju.

Niemniej jednak wróćmy do naszych rozważań. Wiemy co stało się w pierwszym dniu, teraz czas na dzień drugi:

A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!» Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień drugi.
(Rdz. 1:6-8)

II dnia Bóg stworzył: niebo (po raz drugi).
Ponadto: oddzielił wody podniebne od nadniebnych.

Ale… moment, moment. Jakie znowu wody nadniebne?? Ktoś z was słyszał, żeby astronauci przedzierali się swoją rakietą przez nadniebny ocean? A może ktoś płynął kiedyś gdzieś samolotem? No i co z chmurami? Co z procesem parowania i skraplania się oceanów? Zawsze myślałem, że to stąd deszcz, ale skoro Biblia mówi inaczej – przepraszam. Umiem się przyznać do błędu. Pewnie samoloty nie dolatują tak wysoko, a NASA stworzyła wraz z astronomami światowy spisek, mający na celu ukrycie Prawdy i zdyskredytowanie religii. Ale nie z nami takie numery, Bruner!

Nie pierwszy i nie ostatni zapewne raz lobby żydowsko-masońskich wykształciuchów chce przejąć władzę nad światem. Ale nie nam maluczkim się do tego mieszać. Nam czytać Bibię. Dzień trzeci:

A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!» A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I stało się tak. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień trzeci.”
(Rdz. 1:9-13)

III dnia Bóg stworzył: ląd, morze, rośliny lądowe.
Ponadto: zobaczył, że to było dobre ;)

Mamy już od dwóch dni światłość, więc rośliny mogą sobie rosnąć i fotosyntezować w najlepsze. Jest ok. A nie… Zaraz… A wodorosty? Gdzie są wodorosty? Czym Japończycy owiną swoje sushi?? Toż to katastrofa! A nie. Spoko. Nie ma jeszcze Japończyków. Uff… Co za ulga.

Dzień czwarty:

A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty.
(Rdz. 1:14-19)

IV dnia Bóg stworzył: Słońce, Księżyc (świecący) i gwiazdy.
Ponadto: umieścił ciała niebieskie na niebie, żeby oddzielały światłość od ciemności.

A już Mu tak dobrze szło! Starał się jak mógł, a tu taka wpadka! Bóg rozdzielił światłość od ciemności – dzień od nocy. Dzień od nocy już rozdzielone, następują po sobie w odpowiedniej kolejności, więc po co Słońce i Księżyc? Swoją drogą to czemu jak Słońce świeci to jest jasno, a jak Księżyc, to nadal ciemno…? A! No tak! One świecą tylko trochę. Racja. W dzień świeci jeszcze światłość, a w nocy tylko Księżyc. Co prawda trochę pomagają mu gwiazdy, ale to i tak mało.

Tak więc na co komu Księżyc i Słońce, skoro ich światło i tak jest zbyt nikłe, a dzień od nocy już rozdzielone? A przepraszam, mój błąd. Widocznie nie doczytałem. Oprócz tej małej wpadki Boga z dniem i nocą, służą jeszcze do wyznaczania pór roku, dnia i lat. Się widocznie Bóg trochę pogubił i zrobił sobie taki megazegar. Nie mniej jednak to oddzielanie dnia od nocy jest jednak wpadką…

Nic się nie stało. Jeszcze zdąży się zrehabilitować. Tym czasem zobaczmy co tam Mu wyszło w dniu piątym:

Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi». I tak upłynął wieczór i poranek – dzień piąty.
(Rdz. 1:20-22)

V dnia Bóg stworzył: wielkie potwory morskie, zwierzęta morskie, ptaki skrzydlate.
Ponadto: nakazał im się rozmnażać.

No i się zrehabilitował. Szkoda mi tylko trochę teorii ewolucji… No wiecie: że ryby zaczęły wychodzi na ląd i stały się płazami, płazy zostały już na lądzie i stały się dinozaurami, a dinozaury ewoluowały dalej trzema ścieżkami: gadzią, ssaczą i ptasią. No i małego nowozelandzkiego ptaszka kiwi mi szkoda. Taki ładny, a tu się okazuje, że to nie dzieło Boga, bo skrzydeł nie ma… (Ciekawe skąd się wziął?)

Może teraz będzie coś o płazach, gadach i ssakach? Ostatni dzień kreacji, szósty:

Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak. Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień szósty.
(Rdz. 1:24-31)

VI dnia Bóg stworzył: bydło, zwierzęta pełzające, dzikie zwierzęta, człowieka (kobietę i mężczyznę jednocześnie).
Ponadto: nakazał ludziom się rozmnażać i uczynił im całe swoje stworzenie poddanym, wybrał pokarm dla człowieka i innych stworzeń.

Tym razem to się Bóg naprawdę napracował. Pojawiły się wszystkie pozostałe zwierzęta, a i człowiek też się pojawił. Swoją drogą człowiek był nieźle uprzywilejowany. Nie dość, że mógł jeść co chciał, to jeszcze został zastępcą kierownika. Fajosko. Ale chwila, chwila… Przecież w szkole na religii ksiądz mówił, że kobieta to z żebra mężczyzny powstała… Albo ksiądz się pomylił, albo Bóg… Skomplikowana sprawa, bo z jednej strony według „Dictatus papae” pkt 22: „Kościół rzymski nigdy nie pobłądzi i po wszystkie czasy, wedle świadectwa Pisma św., w żaden błąd nie popadnie“, ale i Bóg podobno nieomylny… Już wiem!! Ten co pisał pod natchnieniem Boga się pomylił. Oczywista oczywistość. Sorki, mój błąd.

Ciekawe czemu wszystko co było nie-człowiekiem mogło jeść tylko trawę… Jakieś to takie niesprawiedliwe. A już najgorzej na tym wyszła trawa, która przecież też „ma w sobie pierwiastek życia”. Musi zjadać się sama, biedaczka…

Może sprawę rozjaśni nieco drugi opis stworzenia? Tak, jest i drugi. Zdziwieni? Jak tylko otrząśniecie się z szoku – przeczytajcie i ten.

(…)Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby – wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.”
(Rdz. 2:4-7)

Jak to? To Bóg stworzył człowieka, kiedy „nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła”? Ale… Ale jak to tak? Przecież kiedy Bóg stworzył człowieka, rośliny istniały już od 4 dni…? Czy to ja coś pomieszałem…Ach, już wiem!! Bóg zaprawdę jest wielki! Potrafił jednocześnie stworzyć człowieka przed roślinami i po roślinach. WOOOW!!

Tyko po co on lepił człowieka z ziemi? Nie mógł po prostu powiedzieć „niech się stanie człowiek”? Pewnie mu się znudziło takie stwarzanie słowami i pomyślał sobie „A co mi tam. Mam czas, to się trochę pobawię.”

A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące (…) Z Edenu zaś wypływała rzeka, aby nawadniać ów ogród, i stamtąd się rozdzielała, dając początek czterem rzekom. (…) Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.
(Rdz. 2:2-10, 15)

Bóg stworzył rośliny i rzeki. Dobrze, przydadzą się. Co prawda tylko w Edenie, ale zawsze coś. Swoją drogą jakiś minimalistyczny ten Bóg w drugim opisie. Na razie mamy tyko niebo, ziemię, człowieka, rośliny na ograniczonym terenie i cztery rzeki.

Potem Pan Bóg rzekł: «Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc». Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę “istota żywa”. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny.
(Rdz. 2:18-20)

Ej no! Jakie znowu ptaki i zwierzęta lądowe? Przecież to już było w piątym i szóstym dniu, a tu nagle się znowu pojawia po człowieku… Można się pogubić, oj można.

Inna sprawa, że miał rację Bóg, mówiąc że „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam (…)”. Ale żeby tak od razu zwierzęta?! Toż to zoofilia!!

Swoją drogą człowiek też nie miał zbytniej inwencji twórczej, że wszystkie je nazwał tak samo. Wyobraźmy sobie taką scenę: idzie sobie mężczyzna po ogrodzie, nagle patrzy, a tu istota żywa walczy z drugą istotą żywą o samicę istoty żywej. Część istot żywych uciekła w popłochu, żaś pozostałe grono istot żywych przygląda się pojedynkowi z zacisza bezpiecznych kryjówek.  Nad nimi przelatuję całkowicie obojętna temu co na dole istota żywa, wypatrująca w rzece istoty żywej, którą mogłaby złowić i da swoim młodym istotkom żywym. Skomplikowane. Tyle dobrze, że człowiek nie zakochał się w maciorze, bo śmiesznie byśmy teraz wyglądali.

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»
(Rdz. 2:21-23)

I się sprawa wyjaśniła. Jest sławetne żebro! Ale chwila… Znowu coś nie gra… Czemu żebro? Pewnie tak jak wcześniej słowo, Bogu znudziła się i glina.

Czyli najpierw Bóg stworzył niebo i ziemię, potem faceta, rośliny, zwierzęta i na końcu kobietę. Się musiał chłop wymęczyć przez ten cały czas bez baby…

I tu pojawia się podstawowy problem: która wersja stworzenia jest prawdziwa? Pierwsza, czy druga? Jaka była prawdziwa kolejność i narzędzie kreacji?

Czy Bóg stworzył (za pomocą słowa):

  1. niebo, ziemię i światłość; oddzielił światłość, którą nazwał dniem, od ciemności, którą nazwał nocą
  2. niebo (po raz drugi); oddzielił wody podniebne od nadniebnych
  3. ląd, morze, rośliny lądowe
  4. Słońce, (świecący) Księżyc i gwiazdy; oddzielił za ich pomocą światłość od ciemości (po raz drugi)
  5. wielkie potwory morskie, zwierzęta morskie, ptaki skrzydlate; nakazał im się rozmnażać
  6. bydło, zwierzęta pełzające, dzikie zwierzęta, człowieka (kobietę i mężczyznę jednocześnie)

czy też może:

  1. niebo, ziemię (nie podano w jaki sposób) i mężczyznę (z gleby)
  2. rośliny (z gleby)
  3. wszystkie zwierzęta (z gleby)
  4. kobietę (z żebra)

Zagmatwane to wszystko. Może któryś z czytelników mi coś podpowie? Może to się da jakoś połączyć?

Boże, błogosław ateizm
Filip vel Ameba28

Komentarze
  1. Sir_Giurek pisze:

    Naprawde kawal swietnego tekstu, wlasnie zyskales stalego czytelnika ;)

  2. Ika pisze:

    Czekamy na następne odcinki! :-D

  3. nieateista pisze:

    Fajne – szkoda tylko, że gdzieniegdzie są błędy logiczne…

    • ameba28 pisze:

      Że zacytuję z początku tego wpisu: “Co do ewentualnej polemiki, proszę o jedno: niech będzie konstruktywna.” Nie wystarczy napisać, że błąd występuje. Napisz proszę w którym miejscu i jaki to błąd, a wtedy dopiero będę mógł przyznać ci rację.

  4. ~ezomagica pisze:

    Super genialne , może i na wesoło ale z głową i przemyśleniem, ale czy trzeba inaczej , nie na wesoło :)
    Pozdrawiam czy mogę podlinkować ?

    • ameba28 pisze:

      Jako infoanarchista z góry zrzekam się większości praw autorskich to moich utworów. A więc – linkuj śmiało. Możesz nawet przekleić, bylebyś tylko zaznaczył, że to mój tekst ;)

  5. Takich różniących się od siebie opisów jednego wydarzenia jest w Biblii wiele – nie tylko tych dotyczących stworzenia (także np. potop). Wynika to z faktu, że miejscami bardzo silnie przeplatają się ze sobą różne tradycje – w przypadku Pięcioksięgu mamy do czynienia z tradycjami: 1) kapłańską, 2) nawiązującą do Księgi Powtórzonego Prawa, 3) przypisywaną Jahwiście i 4) przypisywaną Elohiście. Trzeba pamiętać o tym, że Biblię tworzył nie jeden człowiek, a wielu w dodatku nie komunikujących się ze sobą bezpośrednio. Jeżeli ktoś ma ochotę zapoznać się z fenomenem powstawania Biblii, zachęcam do przeczytania książek prof. Anny Świderkówny (opis stworzenia i przywołanego przeze mnie potopu poruszany jest w książce “Rozmowy o Biblii”). Osoby mocno uprzedzone do tego typu publikacji uspokoję – prof. Świderkówna jest osobą świecką piszącą z perspektywy historyka.

    P.S. Mój komentarz dotyczy Biblii wziętej od strony stricte historyczno-literackiej, a nie Biblii w kontekście świadectwa bożego. Abstrahując od tego, jest ona jednak kawałkiem osobliwej lektury, na temat której można odkryć wiele ciekawych faktów. Zabawnie zaczyna się robić, gdy staje się ona przedmiotem fanatycznej wiary (vide mój tekst “Czego tak naprawdę uczy Biblia?” opublikowany na niniejszym blogu).

  6. maciek pisze:

    Oczywiście da się to nie tylko “jakoś połączyć”, ale też uznać wyższość tych dwóch relacji na teorią ewolucji. Tutaj znajdziesz wyjasnienie:
    http://www.rumburak.friko.pl/BIBLIA/publikacje/jak_powstalo_zycie/03.php#215
    Pozdrawiam.

    • ameba28 pisze:

      No dobrze, ale w podanym przez ciebie artykule autor uzasadnia tylko pierwszy z tych opisów. Ja natomiast pytam w jaki sposób logicznie połączyć ze sobą opis pierwszy i drugi.

      • maciek pisze:

        W odpowiedzi zacytuję akapit 29:
        “Rozdział 2 Księgi Rodzaju najwidoczniej zawiera szereg dodatkowych szczegółów. Nie jest to jednak — jak przypuszczają niektórzy — inna historia stwarzania, sprzeczna z zapisaną w rozdziale 1. Po prostu powraca ona do pewnego momentu w trzecim „dniu”, po pojawieniu się suchego lądu, ale jeszcze przed stworzeniem roślin lądowych, i podaje dodatkowe informacje, związane z pojawieniem się ludzi — Adama, duszy żyjącej, jego siedziby, ogrodu Eden, oraz Ewy, jego żony (Rodzaju 2:5-9, 15-18, 21-22).”

      • ameba28 pisze:

        Wybacz, przegapiłem ten fragment. Nie zmienia to jednak faktu, że chronologia jest… hmm… ‘nieco zachwiana’.

      • maciek pisze:

        Księga Rodzaju została zestawiona przez Mojżesza z wcześniejszych dokumentów. Tekst od 1:1 do 2:4 to jedna relacja, a ta od 2:5 druga, która jest napisana z innej perspektywy i jest oddzielnym sprawozdaniem koncentrującym się na stworzeniu człowieka, jego upadku i wygnania z Edenu. Co do chronologii, naprawdę nie widzę żadnych sprzeczności.

        Poza tym posługujesz się dość tradycyjnym przekładem, opartym na rozwiązaniach Septuaginty i Wulgaty. W hebrajskim oryginale te określenia są bardziej precyzyjne, np. czasownik przetłumaczony tradycyjnie na “powiedział”, “nazwał”, “stworzył” lub “uczynił” (we fragmencie od 1:2) występuje w formie czasu przeszłego niedokonanego (imperfectum), więc należałoby go oddać oddać tzw. czasownikiem inchoatywnym, uwypuklającym zapoczątkowanie czynności, więc “przemówił”, “zaczął nazywać”, “przystąpił do stworzenia”, “przystąpił od uczynienia”.

        W odróżnieniu od indoeuropejskich, język hebrajski kładzie w czasownikach nacisk nie tyle na czas (przeszły, teraźniejszy, przyszły) , ale właśnie na stan czynności (nidokonany, dokonany). Dlatego użycie formy dokonanej z natury oznacza też czas przeszły, ale użycie formy niedokonanej może oznaczać czynność rozpoczętą (np. w trzecim “dniu” stwarzania), ale nie ozncza jej zakończenia w tym samym “dniu”. Na przykład stwarzanie roślin mogło jeszcze następować aż do szóstego “dnia”. Świetnie pokazuje to przykład światła. “Na początku” (więc może przez miliony lat) nasza planeta była okryta zasłoną gazów, które uniemożliwiały docieranie na jej powierzchnię promieni słonecznych (“ciemność panowała na powierzchni głębiny wodnej”). Podczas pierwszego okresu stwórczego zaczął następować proces przerzedzania się atmosfery i światło (światło rozposzone, hebr. “or”) zacząło docierać do powierzchni ziemi, co umożliwiło (po pojawnieniu się lądu w “dniu” drugim) proces fotosyntezy w “dniu” trzecim, gdy Bóg zaczął stwarzać rośliny. Proces ten postępował od pierwszego etapu stwórczego, aż do czwartego, gdzie na nieboskłonie można było w końcu dostrzec “źródła światła” (hebr. “ma-or”), czyli Słońce, Księżyc i gwiazdy (W oryginale czytamy, że “Bóg przystąpił do uczynienia” Słońca, Księżyca i gwiazd, a nie “stworzył”. Ich stworzenie nastąpiło dużo wcześniej, “na początku”. W czwartym “dniu” z perspektywy powierchni zimi pojawiły się na nieboskłonie.)

        Wersety 2:2,3 wskazują, że Bóg zakończył już stwarzanie (wraz z pojawieniem się ludzi) i nastał “dzień siódmy”, w którym “zaczął odpoczywać” i “odpoczywa” (a nie “odpoczął”), więc już nie powołuje do istnienia nowych bytów materialnych. Z tego wynika, że 1) dzień siódmy trwa do dziś 2) dni stwarzania zatem nie trwały 24 godz, ale mogły trwać lat tysiące.

        Niedługo zamierzam napisać na swoim blogu na ten temat większy wpis, więc przepraszam, że tamat potraktowałem po łebkach i nie zajmuję się analizą Twojego tekstu. Jeśli chodzi o tłumaczenie czasowników hebrajskich to polecam porównanie ich w tym przekładzie:
        http://www.watchtower.org/p/biblia/index.htm

      • ameba28 pisze:

        No dobrze, więc może ujmę to w ten sposób:

        W pierwszym opisie Jahwe ‘zaczął stwarzać’ rośliny przed tym jak ‘zaczął stwarzać’ człowieka, a w drugim ‘zaczął stwarzać’ człowieka, zanim ‘zaczął stwarzać’ rośliny. To rozumiem jako zachwianą chronologię.

      • maciek pisze:

        Naprawdę nie ma sprzeczności chronologicznej, bo mamy dwie odrębne relacje. W pierwszej podana jest kolejność etapów stwórczych (zwanych po prostu “dniami”) i tutaj wszystko jest po kolei, zwłaszcza jeśli się to połączy z tym, co dziś wiemy o procesach naturalnych, np. o fotosyntezie. Do pojawienia się roślin potrzebne było światło słoneczne (1. dzień), atmosfera (2. dzień) i ląd (3. dzień). W trzecim “dniu” pojawiają się pierwsze rośliny. Atmosfera jeszcze nie nadaje się dla zwierząt lądowych i ludzi, ale dzięki roślinności i fotosyntezie następuje oczyszczenie atmofsery z nadmiernej ilości szkodliwych gazów, np. CO2, czego efektem jest coraz “czystszy nieboskłon” i możliwość dostrzeżenia na nim Słońca, Księżyca i gwiazd (4. dzień). Potem na ziemi Bóg stwarza kolejne “rodzaje” zwierząt (dni 5. i 6.) oraz człowieka.

        Jak już powyżej pisałem, kluczem do zrozumienia tych relacji jest zrozmienie, że “dzień” nie trwał 24 godziny oraz użycie czasownikowej formy “inchoativum”, czyli formy określającej czynność rozpoczętą, ale niekoniecznie zakończoną. W 1. rozdziale księdze Rodzaju ta forma występuje ok. 40 razy. Np. “przemówił” oznacza, że zaczął mówić (nie wiadomo czy skończył), w odróżnieniu od “powiedział”, jak to oddają stare przekłady.

        W Rodzaju 1:11-13, czytamy zatem, że w trzecim okresie stwórczym “Bóg przemówił”, żeby ziemia porosła roślinnością i że “ziemia zaczęła wypuszczać trawę, rośliny wydające nasienie według swego rodzaju oraz drzewa rodzące owoc, w którym jest jego nasienie według jego rodzaju”. Z relacji tej nie wynika zatem, że Bóg musiał się ograniczyć do stworzenia wszystkich roślin w trzecim “dniu”, ale że wtedy się zaczęły pojawiać. Zwłaszcza, że niektóre rośliny zostały tak zaprojektowane, że nie mogą rozradzać się bez zwierząt.

        Stwarzanie kolejnych “rodzajów” roślin mogło zatem następować od trzeciego aż do szóstego okresu, nawet po stworzeniu Adama (ale przed stworzeniem Ewy).

        Pierwsza relacja kończy się tzw. kolofonem, w którym jej pisarz podsumowuje sześć “dni” stwórczych, jako jeden dzień stwarzania. Słowo dzień oznacza przede wszystkim podstawową jednostkę czasu.

        Nie jest zatem niczym dziwnym, że druga relacja (od 2:5) cofa czytelnika do trzeciego “dnia”, gdy “na ziemi nie było jeszcze żadnego krzewu polnego ani jeszcze nie wschodziła żadna roślinność polna”. Jest to odrębne sprawozdanie historyczne i nie ma na celu przedstawienie pełnej chronologii stwarzania, ale zachowuje właściwą kolejność.

        W wersecie 2:7 czytamy o stworzeniu Adama, dalej zaś o tym, że Bóg “zasadził ogród w Edenie, od wschodu, i tam umieścił człowieka” (w. 8) i “sprawił, że wyrosło z ziemi wszelkie drzewo ponętne dla wzroku i dobre, by mieć z niego pokarm” (w. 9). Choć mogło to oznaczać stwarzanie nowych rodzajów roślin, to wcale z tego opisu to jednoznacznie nie wynika. Po prostu czytamy, że po stworzeniu Adama, Bóg urządził dla niego rajski ogród, być może z gatunków roślin, które stworzył wcześniej.

  7. buiosu pisze:

    Konstruktywnie… Tekst ciekawy, ale źle się zabierasz do interpretacji hymnów o stworzeniu świata. To nie są z założenia dzieła historyczne. To nie są z założenia dzieła naukowe. To nie są dzieła pisane przez ludzi wiedzących tyle, co my dzisiaj.

    Pozdrawiam.

  8. buiosu pisze:

    No i kolejny problem, dosłowne branie każdego słowa. To samo masz u ŚJ i kreacjonistów. Sam teraz oceń swój tekst ;).

    Pozdrawiam.

    • ameba28 pisze:

      Ja tu nie kwestionuję wartości Biblii tak w ogóle, a jedynie jej historyczną i naukową wartość właśnie.

      • buiosu pisze:

        No spoko.
        Biblia jako całość nie jest ani historyczna, ani naukowa, natomiast:
        - zdarzają się księgi o charakterze kronik, np. te opisujące życie narodu wybranego;
        - hymny o stworzeniu świata są tylko dziełami pochwalnymi – niemożliwe przecież było, i nadal jest niemożliwe, wejrzenie w to, co stało się bezpośrednio na samym początku, w Erze Plancka. Stąd też zakładając podniosły cel księgi rodzaju można przychylać się bardziej do opcji, że te księgi miały inny cel niż bycie na wzór dzisiejszych filmów utworem pod tytułem “Świat – prawdziwa historia”.
        - Religia i wiara, które opierają się na Biblii, i nauka, to dwie niezależne w dużym stopniu dziedziny. Próżno – zwłaszcza w Księdze Rodzaju – doszukiwać się naukowej metodologii i argumentacji. Biblia nie jest podręcznikiem do fizyki, Biblia nie istnieje po to, by coś wyjaśniać. Zresztą… od tego jest sama nauka. ;)

        Pozdrawiam.

  9. nataliya pisze:

    ja sobie pozwolę zauważyć, ze razem siedzieliśmy nad biblią i wypisywaliśmy te nieścisłości… no i jaki ładny tekst z tych naszych zapisków powstał… Sama byłam zaskoczona, ze tak to wszystko wygląda…

  10. Agon pisze:

    Biblii nie należy traktować dosłownie, bo np wiadomo, że najpierw powstało Słońce, a potem Ziemia, a nie jak w Biblii na odwrót. Podobnie z tą nieszczęsną kobietą z żebra. Żydzi po prostu tak tłumaczyli powstanie świata.

    • Sati pisze:

      Nie nalezy jej traktowac dosłownie wiadomo, ale nawet metafory czy parabole powinny być logiczne, analogiczne do wiedzy naukowej do rzeczywistosci, w koncu niby tekst biblijny był natchniony przez Boga i spisywany prze wielkich proroków, wiec jak to mozliwe, ze Bog nakazał im pisac, ze rosliny zaczeły powstawac parę dni (milionow, czy miliardow lat) przed powstawaniem słonca, skąd czerpały emnerigie do wzrostu i CO2???
      sa teolodzy, klerycy, ktorzy uzyja całej swej wiedzy i inteligencji żeby sofistycznie udowodnic tylko, ze to logiczne, ale to jest po prostu sprzeczne z rzecywistosiciąwiedzą nauka obecna.
      Zatem wniosek jest taki, ze teksty biblijne nie były natchnione przez Boga tylko pisane przez ludzi, ktorzy nie posiadali wiedzy na temat chronologii powstawania wszechswiata, układyu słonecznego i przyrody.
      Ateiści, nie bądzcie głupi nie dajcie się zmanipulować słownej ekwilibrystyce kleryków!!!

  11. bambaramba pisze:

    A siódmego dnia Bóg odpoczął – no tak, przecież istota, która jest wszechmocna i nigdy się nie męczy potrzebuje odpoczynku ;D

  12. LV pisze:

    Biblię należy czytać jak modlitwę. Nie analizować naukowo. Mamy wszyscy jeszcze dość czasu by to zrozumieć, albo nie mamy go wcale. Autorze opamiętaj się.

  13. Geremika pisze:

    Biblia przemawia do nas tylko i wyłącznie metaforycznie. A słowa czy całe zdania, które niektórzy próbują zinterpretować i przełożyć na język naukowy to tylko SYMBOLE. A w wypadku Biblii ciężko jest nam dokładnie stwierdzić “CO AUTOR MIAŁ NA MYŚLI?”. Wiemy jedynie to, co wiemy. Co słyszeliśmy, czego się uczyliśmy. Albo w to wierzymy i czytając Biblię, odbieramy ją tak jak “powinniśmy” (chodzi mi o interpretację danego wyznania) albo samodzielnie staramy się dojść PRAWDY, własnoręcznie przekładając ją na współczesny język. Niestety PRAWDA jest taka, że nigdy nie dowiemy się, jak było, jak się zaczęło i z czyjej inicjatywy oraz czy BÓG rzeczywiście istnieje (a jeśli istnieje to jaki On naprawdę jest?)- to mam nadzieję dane nam będzie wiedzieć po śmierci…

  14. Asia pisze:

    Łał przerabiam to teraz na polskim…:D

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s