45-letni pobożny katolik z Wiednia, który przyszedł do kościoła świętego Józefa w Weinhaus, żeby pomodlić się po tym, jak udało mu się uwolnić z zaciętej windy, zginął pod ciężarem kamiennego – ważącego 390 kilo – ołtarza.
Mężczyzna wystraszył się, kiedy został uwięziony w windzie, ale po odmówieniu modlitwy udało mu się ją uruchomić. Właśnie dlatego postanowił udać się do kościoła.
Jak twierdzi policja prawdopodobnie objął kamienną kolumnę zabytkowego ołtarza, przez co doprowadził do zachwiania jego równowagi. Ołtarz przewrócił się, przygniatając mężczyznę.
Ciało Gunthera Linka zostało znalezione następnego dnia po zgłoszeniu jego zaginięcia przez parafian, którzy przyszli na mszę.
źródło: wp.pl
Daleki jestem od nabijania się z czyjejś śmierci, ale ironia losu w tym przypadku aż kłuje w oczy. Ja pobiegłbym podziękować majstrowi, który naprawił windę, chociaż mogłoby się okazać, że to psychopata który zatłucze mnie kluczem francuskim.
George
Edit:
Jak słusznie wskazał miskidomleka w komentarzu, o powyższym wydarzeniu pisał PZ Myers na swoim blogu, który czytam i polecam. Obiecuję, że przy kolejnej okazji, zadbam o to by mój komentarz był bardziej “własny”.








A ja właśnie się dowiedziałem, czemu niezbadane są te ścieżki… Ujawnienie rewelacji: wkrótce. :)
jak to sie mowi: laska panska na pstrym koniu jezdzi :D
Z deszczu pod rynnę, a raczej z windy pod kolumnę :P.
wiem jedno jak by istniało niebo bóg miałby po gębie od tego faceta
Bóg pewnie chciał, żeby zginął w windzie, ale coś poszło nie tak.
Ach, ci ludzie, zawsze znajdą sposób, żeby umknąć śmierci i trzeba ich załatwiać na własnym podwórku
Podejrzewam, że podczas modlitwy przejęzyczył się o przypadkowo oddał cześć Odywnowi czy innemu NASZPANOWI za co został ukarany przez najbardziej miłosierne bóstwo ze wszystkich. Amen
Szanowny George,
tytuł i treść twojego komentarza są zadziwiająco zbieżne z z tyułem i treścią wcześniejszego komentarza PZ Myersa na jego blogu. Jeśli inspirowałeś się, wypadałoby wspomnieć źródło.
http://scienceblogs.com/pharyngula/2009/09/god_works_in_mysterious_ways.php
Oczywiście masz rację, stosowne zwrócenie honoru i obietnicę poprawy zamieściłem w poście.
Czysta ironia losu. Aż żal to czytać.
Szkoda faceta, zginął bo był wdzięczny, że przeżył.