“Alicja Tysiąc wygrała z “Gościem Niedzielnym” i archidiecezją katowicką”

Posted: 24 Wrzesień 2009 by Ameba28 in Na poważnie, Prasówka, Z kraju
Tagi: , ,

alicja-tysiąc30 tysięcy złotych i wydrukowanie przeprosin nakazał sąd w Katowicach “Gościowi Niedzielnemu” za porównanie Alicji Tysiąc do hitlerowców. Tysiąc w 2000 roku odmówiono wykonania aborcji, przez co niemal oślepła.

Jak podkreśliła uzasadniając wyrok sędzia Ewa Solecka, teza, że Tysiąc dostała odszkodowanie za to, że nie dokonała, ewentualnie nie mogła dokonać aborcji, jest nieprawdziwa, a jej prezentowanie na łamach tygodnika wprowadzało czytelników w błąd.

Sędzia wskazała m.in., że katolicy mogą wyrażać swoją dezaprobatę moralną wobec wykonywania zabiegu aborcji – nazywać aborcję zabójstwem – ale w sensie ogólnym, a nie w odniesieniu do konkretnej osoby. Dodała, że w tekstach tygodnika znajdowały się m.in. sformułowania napastliwe, obraźliwe. Niektóre teksty – w ocenie sądu – były “szczególnie pogardliwe”.

Alicja Tysiąc chciała usunąć ciążę, bo urodzenie dziecka groziło jej całkowitą utratą wzroku. Ciąży nie usunęła, ale wada wzroku kobiety pogłębiła się. Tysiąc za odmowę prawa do aborcji pozwała Polskę do Trybunału w Strasburgu, który przyznał jej 25 tys. euro odszkodowania.

Naczelny Gościa Niedzielnego w wyjaśnieniach podkreślił, że dla całej redakcji tygodnika wyrok Trybunału był szokiem. Według niego wyrok ostatecznie sprowadzał się do ukarania Państwa Polskiego za to, że dana osoba nie mogła poprzez aborcję zabić dziecka.

Kobieta poczuła się dotknięta sugestiami “Gościa Niedzielnego”, że chciała zabić swoje dziecko. W pozwie przeciwko tygodnikowi domagała się przeprosin za naruszenie dóbr osobistych i zadośćuczynienia finansowego. Uważała też, że “Gość Niedzielny” bezprawnie ingerował w jej życie prywatne i bezprawnie opublikował jej zdjęcie.

Źródło: gazeta.pl

No cóż… Muszę powiedzieć, że cieszę się z takiego obrotu sprawy. Chociaż sam nigdy nie namawiałbym żadnej kobiety do aborcji, a raczej odwodziłbym każdą od tej myśli. Mój pogląd na tę kwestię jest jednak inny niż większości. W każdym razie jestem za legalizacją. Skąd taka rozbieżność? To już chyba temat na kolejny wpis…

Niemniej jednak nie chciałbym się znaleźć na miejscu dziecka pani Alicji, ze świadomością, że moja matka chciała mnie usunąć, a nie zrobiła tego tylko dlatego, że nie miała takiej możliwości.

Boże, błogosław ateizm
Filip vel Ameba28

Komentarze
  1. elenoir pisze:

    Eeee… będą się odwoływać i wcale nie wiadomo, jak się ta sprawa zakończy. Wyrok mnie też oczywiście cieszy – sąd uznał, że nie można uniknąć kary za obrażanie kogoś poprzez powołanie się na swoje wyznanie i “wartości”.

  2. Ja najbardziej współczuje temu dziecku…. wszędzie słyszy że matka chciała je usunąć ale “niestety” się nie udało…..

  3. EIB pisze:

    Mi z kolei przeszkadza co innego.
    Otóż każdy inteligentny człowiek powinien działać wg zasady: “jeśli się z czymś nie zgadzam, to tego nie robię, ale nie narzucam swoich zasad innym”.
    Niestety w naszym kraju funkcjonujemy zupełnie na opak.
    Moje przekonania s twoimi, a jeśli nie, to jesteś faszystą, mordercą i będziesz taplał się w piekle.
    Skoro nie zgadzasz się jeden z drugim na aborcję, to jej nie dokonuj, natomiast skończmy z indoktrynacją.

    • Ameba28 pisze:

      Skoro nie zgadzasz się jeden z drugim na aborcję, to jej nie dokonuj, natomiast skończmy z indoktrynacją.

      Mniej więcej dlatego pomimo, że jestem za legalizacją aborcji, to jednak każdą kobietę namawiałbym, żeby tego nie robiła.

    • Skoro nie zgadzasz się jeden z drugim na aborcję, to jej nie dokonuj, natomiast skończmy z indoktrynacją.

      Jeśli nie zgadzasz się na gwałt, to go nie dokonuj, ale nie zabraniaj innym tego robić.

      Jeśli nie zgadzasz się na palenie kotów, to ich nie pal, ale nie zabraniaj innym tego robić.

      Wybacz, ale to argument pozamerytoryczny, argumentum ad personam, czyli argument bezwartościowy.

  4. nieistotny pisze:

    “Niemniej jednak nie chciałbym się znaleźć na miejscu dziecka pani Alicji, ze świadomością, że moja matka chciała mnie usunąć, a nie zrobiła tego tylko dlatego, że nie miała takiej możliwości.”
    @Ambeba28

    Pozwolę sobie zacytować odpowiedź Petera Singera na tego typu rozumowanie, zawartą w książce “Etyka praktyczna”:
    “(…) Tooley argumentuje jednak, że retrospektywna atrybucja niemowlęciu interesu do życia jest błędem. Nie jestem niemowlęciem, z którego się rozwinąłem. Niemowlę nie może oczekiwać rozwinięcia się w rodzaj istoty, którą jestem, czy nawet jakąś pośrednią istotę pomiędzy istotą którą jestem teraz, a niemowlęciem. Nie mogę sobie nawet przypomnieć bycia niemowlęciem; nie ma żadnych umysłowych powiązań między nami. Kontynuacja egzystencji nie może być w interesie istoty, która nie miała pojęcia ciągłości ja – tj. nigdy nie była w stanie ująć siebie jako istniejącej w czasie. Jeśli pociąg zabiłby niemowlę, śmierć nie naruszałaby interesów niemowlęcia, ponieważ niemowlę nigdy nie miało pojęcia istnienia w strumieniu czasu. To prawda, że wtedy bym nie żył, ale mogę powiedzieć, że jest w moim interesie, by żyć, tylko dlatego, że mam pojęcie ciągłości ja. Mogę równie dobrze powiedzieć, że było w moim interesie, iż moi rodzice się spotkali, ponieważ gdyby nigdy się nie spotkali, nie doszłoby do powstania embrionu z którego się rozwinąłem, i nie żyłbym. To nie znaczy, że powstanie tego embrionu było w interesie jakiejkolwiek potencjalnej istoty, która krążyła wokół, czekając do wejścia w to istnienie. Nie było takiej istoty i gdybym nie przyszedł na świat, nie byłoby nikogo, kto straciłby życie, którym ja się cieszę żyjąc. Podobnie, popełniamy błąd, jeśli konstruujemy teraz interes w przyszłym życiu u niemowlęcia, które w pierwszych dniach po urodzeniu nie może mieć pojęcia ciągłości istnienia i z którym nie ma się umysłowych powiązań.”

    • Ameba28 pisze:

      Muszę się obronić. Nie o to mi chodziło. Miałem raczej na myśli to, że pani Tysiąc stała się w ostatnich latach symbolem aborcji, a jej wola do dokonania tejże sprawą niemal publiczną. Dlatego i dziecko w końcu się o niej dowie (dowiedziało?), a dzieci nie snują rozważań na takim poziomie filozoficznym, jak pan Singer.

      Do wyobraźni dziecka bardziej przemawia – jakże medialne – zdanie ‘Alicja Tysiąc chciała zabić swoje dziecko.’, niż Singerowskie ‘Kontynuacja egzystencji nie może być w interesie istoty, która nie miała pojęcia ciągłości ja – tj. nigdy nie była w stanie ująć siebie jako istniejącej w przestrzeni czasowej.’

      • nieistotny pisze:

        Czyli rozumiem, że zgadzasz się z Singerem?

        Sorry, ale Twój komentarz zabrzmiał jakby był wymierzony bardziej w Tysiąc, że naraża dziecko na takie przejścia niż w autorów porządku którego padła ofiarą.

    • lien pisze:

      Na marginesie Petera Singera: to w takim razie zabijajmy niechciane niemowlęta, bo nie czują one jeszcze ciągłości swego istnienia.

      Jakoś dziwne jest to, że za aborcją są ci, którzy zdążyli się urodzić…m.in. p. Singer.

      Coś co się poczęło w ludzkim łonie dąży do stania się człowiekiem, tak jak zasiane pole do wydania plonów. Gdy ktoś rolnikowi zniszczy zasiane pole, on żałuje zbiorów, który by miał. Jakoś w normalnym życiu ludzie potrafią czekać na to, co będzie konsekwencją ich czynów, ale gdy w grę wchodzi tak wielka rzecz jak LUDZKIE BEZCENNE, JUŻ ROZPOCZĘTE ŻYCIE, to nagle udają, że tego wcale nie ma, w takim razie powstaje odwieczne pytanie: kiedy zaczyna się człowiek. Jeśli nie wiesz, czy ktoś stoi za murem – nie rzucasz za niego kamieniem.

  5. Moon pisze:

    Zdemoralizowana kobieta.

  6. Co za matka ? pisze:

    A pamiętacie Agatę Mrôz?Naraziła swoje zdrowie by urodzić swoje dziecko.Każda żyjąca istota,nawet zwierzęta chroni swoje potomstwo.Ja nie rozumiem matki która woli zabić swoje dziecko w trosce o swoje zdrowie.To już nie jest matka!Jak będzie się czuć to dziecko gdy wpełni uświadomi sobie co chciała zrobić ta kobieta…nie matka.

    • Ameba28 pisze:

      A pamiętacie Agatę Mrôz?Naraziła swoje zdrowie by urodzić swoje dziecko.

      Owszem. Co więcej – uważam ją za bohaterkę. Podobnie jak Maksymiliana Kolbe, czy Mohandasa Gandhiego. Ale niewielu jest ludzi, którzy na miejscu tych dwóch ostatnich postąpiłoby tak jak oni. To właśnie jest heroizm. Podobnie jak w przypadku pani Mróz. Nie mamy prawa wymagać od ludzi, żeby poświęcali swoje życie/zdrowie w imię życia/zdrowia innej osoby. Owszem, to szlachetny czyn, ale nie każdy jest w stanie to zrobić. Wielu nawet nie pomogłoby człowiekowi, który zemdleje na środku ulicy, a co dopiero oddawać za niego życie.

      Każda żyjąca istota,nawet zwierzęta chroni swoje potomstwo.

      Każda? Rośliny? Bakterie? A to też żywe istoty. Co do zwierząt to gady, płazy, ryby, bezżuchwowce, owady, ukwiały, gąbki też nie chronią swego potomstwa. Część ptaków i ssaków natomiast (co prawda mniejszość) też nie chroni swojego potomstwa, od momentu wyklucia.

      Ja nie rozumiem matki która woli zabić swoje dziecko w trosce o swoje zdrowie.

      Ja też nie rozumiem, ale co z tego? Nie rozumiem też ludzi, którzy wybierają wiarę, kiedy stoi ona w opozycji do nauki (vide zwolennicy teorii Młodej Ziemi). A jednak nie walczę z tymi ludźmi, a jedynie z samą ideą.

      • nieistotny pisze:

        Ja też nie rozumiem, ale co z tego?
        Zapomniałeś chyba, że Tysiąc musiała brać pod uwagę, iż będzie to swoje przyszłe(!) dziecko i dwoje pozostałych wychowywać jako niewidoma samotna rencistka. Zdecydować się narazić siebie i – przede wszystkim – dzieci (żyjące i przyszłe) na taki los, to przerażająca głupota.

        Nie odniosłeś się nijak do zacytowanego przeze mnie wywodu, ale mam nadzieję, że w zapowiedzianym poście przyjrzysz się poglądom Singera. IMHO ktoś uważający się za sceptyka nie może ich pominąć poważnie podchodząc do zagadnienia aborcji.

      • Ameba28 pisze:

        Widzę, że wziąłeś sobie za punkt honoru walczyć z moimi wypowiedziami w tym temacie :)

        Ja też nie rozumiem, ale co z tego?
        Zapomniałeś chyba, że Tysiąc musiała brać pod uwagę, iż będzie to swoje przyszłe(!) dziecko i dwoje pozostałych wychowywać jako niewidoma samotna rencistka.

        Ja nie napisałem, że nie miała racji. Ja tylko napisałem do ‘@Co za matka?’, że to, czy kogoś rozumiem, nie znaczy jeszcze, że mam prawo tę osobę obrażać, czy nawet krytykować. Napisałem przecież powyżej, że gdyby jednak zdecydowała się urodzić, to byłby heroizm, a heroizmu nie można traktować jak obowiązku.

        Nie odniosłeś się nijak do zacytowanego przeze mnie wywodu, ale mam nadzieję, że w zapowiedzianym poście przyjrzysz się poglądom Singera.

        Nie zapowiedziałem jeszcze. Na razie napisałem tylko, że to byłaby na tyle rozległa wypowiedź, że jeżeli już, to powinienem ująć ją w oddzielny wpis. Nie jestem pewnien, czy ten temat przystawałby do stylistyki tego bloga, który głownie opiera się na doniesieniach prasowych i żartobliwych wypowiedziach autorów… Tak więc nie wiem jeszcze, czy o tym napiszę.
        Jeżeli już, to prawdopodobnie tutaj:
        http://ateizm.ning.com/

        Co do Singera, to uważam, że jego wywód jest logiczny i zgadzam się z nim, ale mój pogląd jest oparty na nieco innych argumentach i tak naprawdę dopuszcza aborcję, chociaż zaleca jej ograniczanie. Ciężko to ująć w kilku słowach…

      • nieistotny pisze:

        Chodziło mi o to, że to żaden heroizm, tylko głupota (nazwałem wprost) narażać siebie i dzieci na znalezienie się w tak tragicznym położeniu gdy można tego uniknąć.

        Chyba, że traktujemy zygotę jako osobę ludzką, na równi z żyjącymi już dziećmi, to wtedy można dyskutować czy to heroizm , tj. czy cierpienie tych dzieciaków nie zrujnuje im życia i bilans wcale nie będzie lepszy niż gdyby zabić to nienarodzone. No ale takiego założenia nie przyjąłeś i tu się czepiłem.

        Widzę, że wziąłeś sobie za punkt honoru walczyć z moimi wypowiedziami w tym temacie :)

        Tak już mam, że prowokują mnie wypowiedzi wieloznaczne i brak odpowiedzi na pytania/krytykę. Staram się używać tej przywary konstruktywnie ;-)

        Co do – http://ateizm.ning.com/ – wszystkim tak strasznie zamula, czy tylko mnie? Czy to kwestia może linuksowej wtyczki do flasha… Biedne to forum trochę, nie lepiej na ateista, albo apostazja? OK, przeginam, ale czemu nie widzę wątku o MAiA?

      • Ameba28 pisze:

        Swego czasu było dosyć żywotne, ale niestety admin podjął decyzję o zmianie serwera i wszystkie wątki się wyczyściły. W związku z tym życie zamarło, ale powoli, powoli się odradza.

  7. Mnie to nie cieszy.
    Wg. sądu aborcji nie można nazwać zabójstwem gdy wypowiada się w odniesieniu do konkretnej osoby. Za to gdy mówi się ogólnie już można. Widzi ktoś tutaj jakąkolwiek logikę? Ja nie. Pewnie dlatego, że logiki tutaj nie ma.

    Na pewno ksiądz będzie się odwoływał od decyzji sądu. I dobrze, może w sądzie wyższej instancji będą bardziej inteligentni ludzie. Może nawet nie może a na pewno.

    • nieistotny pisze:

      A mnie cieszy (wyrok). Co innego wyrażać pogląd moralny, a co innego kiedy potężna instytucja bierze na celownik i napiętnuje osobę _pokrzywdzoną_ przez państwo. Miałbym zastrzeżenia do takiego wyroku, gdyby sprawa dotyczyła osoby publicznej.

  8. heimdall.laik pisze:

    Więc mówmy zabójstwo, a raczej morderstwo na KARĘ ŚMIERCI…zabójstwo dotyczy istoty ludzkiej. Kwestia jest to od kiedy embrion możemy określić istotą ludzką. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji, ale także zdeklarowanym przeciwnikiem obecnych doktrynalnych zapisów prawnych w tej kwestii, obligujących wszystkich obywateli do przyjęcia nomenklatury i wartości jakiegoś wyznania.

    • nieistotny pisze:

      ]”Kwestia jest to od kiedy embrion możemy określić istotą ludzką.”

      “doktrynalnych zapisów prawnych w tej kwestii, obligujących wszystkich obywateli do przyjęcia nomenklatury i wartości jakiegoś wyznania.”
      Otóż to. Nie ma żadnej publicznej debaty na ten temat.
      Tylko Kościół ma swój dogmat owinięty w godnościowo-prawoczłowieczą poetykę i reszta się z nim zgadza albo nie zgadza. Przytacza się zasadne argumenty przeciw zakazowi aborcji, ale żadnego przeciw dogmatowi “zygota=osoba_ludzka”.

  9. Dla powątpiewających kiedy człowiek staje się człowiekiem (jak to w ogóle brzmi) polecam jakikolwiek podręcznik do biologii, do szkoły podstawowej… lub dla ambitniejszych do szkoły średniej ;) .

    Od kiedy człowiek jest człowiekiem (sic!) wiadomo od dawna. Jednak osoby bardzo chcące by aborcji można było dokonywać na życzenie (pro-choice) jako argument za zaczęły podawać, że nie wiadomo kiedy człowiek staje się człowiekiem (sic!). Ależ wiadomo – od poczęcia.
    Manipulatorzy często stwarzają problemy, których tak naprawdę nie ma. Kłopot z tym, że osoby manipulowane często się na to nabierają.

    Polecam ten oto szablon z Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Szablon:Życie_ludzkie .

    • Ameba28 pisze:

      Dla powątpiewających kiedy człowiek staje się człowiekiem (jak to w ogóle brzmi) polecam jakikolwiek podręcznik do biologii, do szkoły podstawowej… lub dla ambitniejszych do szkoły średniej

      Mógłbyś konkretniej wskazać dział, w którym należy szukać? Bo trochę dużo przeglądania… Żeby nie było: mówię najzupełniej serio.

      • Nie wiem jaki konkretnie podręcznik masz. Dużo ich jest.
        Mogę podać przykład z podręcznika który miałem w pierwszej klasie technikum informatycznego:

        Do zapłodnienia najczęściej dochodzi w górnej części jajowodu i jest ono początkiem cyklu życiowego człowieka.

        Waldemar Lewiński, Jan Prokop, “Biologia 1. Zakres podstawowy. Podręcznik dla liceum ogólnokształcącego, liceum profilowanego i technikum”, Wyd. OPERON, Gdynia 2007

      • nieistotny pisze:

        Po namyśle uwaga P.K. wydała mi się bardzo cenna.
        Wytknął nam pewną racjonalizację powszechnie przyjmowaną przez osoby o liberalnym światopoglądzie. “To absurd, żeby zygota miała takie same prawa jak człowiek, a zatem zygota nie jest człowiekiem”. Przypomina mi się tu genialny wpis z innego bloga – http://lesswrong.com/lw/18b/reason_as_memetic_immune_disorder/

  10. heimdall.laik pisze:

    Dośc jasno wskazujesz siebie jako jednego z nich…
    “PO ZAPŁODNIENIU
    Kiedy jeden plemnik dostanie się do komórki jajowej, żaden inny plemnik nie może już tego dokonać. Błony komórkowe otaczające ten jeden plemnik i jajo łączą się i powstaje jedna komórka. Dopiero teraz komórka jajowa przechodzi drugi etap mejozy. Czekające w niej pasma 23 chromosomów mogą połączyć się z pojedynczymi chromosomami plemnika. Na tym etapie chromosomy męskie i żeńskie nazywamy przedjądrzem męskim i żeńskim. Powiększają się one i zbliżają do siebie, by spotkać się w środku komórki jajowej. Otaczające je błony łączą się i dwie grupy 23 chromosomów łączą się w pary. Powstaje pełna komórka. Jest to zygota – początek nowego człowieka. Zawiera ona całość informacji genetycznych potrzebnych do dalszego rozwoju danej jednostki ludzkiej.
    Po tych wszystkich procesach pęcherzyk, z którego rozwinęło się jajo w dalszym ciągu rośnie i staje się gruczołem zwanym ciałkiem żółtym. Gruczoł ten wydziela hormon progesteron, który jest odpowiedzialny za zmiany w warstwie przejrzystej uniemożliwiające innym plemnikom wtargnięcie do zapłodnionej komórki jajowej i umożliwia jej wzrost i rozwój.
    ROZWÓJ ŻYCIA W ŁONIE MATKI
    W pierwszym dniu po zapłodnieniu ludzka komórka jajowa zdaje się drzemać, czy też wypoczywać, jakby zbierając siły do czekającej ją pracy. Następnie dzieli się na dwa, a potem na cztery. Teraz nazywa się zygotą. Te pierwsze podziały komórkowe nie zmieniają jej ogólnej wielkości. Zygota jest otoczona warstwą przejrzystą, gęstą otoczką, która sama też jest owinięta warstwą luźnych komórek pochodzących z jajnika.
    W miarę kontynuacji podziału komórek zygota wędruje w dół jajowodów w kierunku macicy. Prądy stworzone przez uderzenia rzęsek, czyli maleńkich włosków wyściełających jajowody, i skurcze mięśni ścian przepychają zygotę. Wydzieliny z komórek w ścianach jajowodów dostarczają jej wszystkich potrzebnych składników odżywczych. Pod koniec czwartego dnia życia zygota jest zbudowana z około 50 komórek i dociera do macicy.
    Następna faza rozwoju ma największe znaczenie. Jeśli zygota ma przeżyć, musi zagnieździć się w wyściółce macicy. Zanim to uczyni, zachodzą w niej kolejne podziały komórkowe, w wyniku których zmienia się w pustą w środku kulę, blastocystę. Teraz kula wypełnia się odżywczym płynem pochodzącym z macicy, a niektóre jej komórki grupują się razem, tworząc wybrzuszenie z warstwą wewnętrzną i zewnętrzną. Następnie blastocysta przykleja się do wyściółki macicy i, w okolicy wybrzuszenia, jego komórki powierzchownie zaczynają wnikać w wyściółkę, niszczyć ją i penetrować. Po ok. siedmiu dniach od rozpoczęcia zagnieżdżania się blastocysta jest całkowicie usadowiona w ściance macicy.
    Wkrótce blastocysta wypuszcza palcowate wypustki, które przebijają naczynia krwionośne macicy, tak że połowa komórkowej kuli zostaje skąpana we krwi matki. Hormony – chemiczni posłańcy organizmu – produkowane przez embrion, jajniki i macicę, kierują rozwojem specjalnego narządu – łożyska.
    Łożysko jest zbudowane z komórek i tkanek pochodzących od matki i od embriona. Spełnia dwie funkcje Po pierwsze, silnie przytrzymuje rosnący embrion przy ściance macicy. Druga funkcja polega na umożliwieniu, by tlen i składniki pokarmowe przenikały z krwi matki do embriona, a uboczne produkty przemiany materii wędrowały w odwrotnym kierunku.
    Minęło już około dziesięciu dni od zapłodnienia. Z wybrzuszenia komórek w blastocyście utworzyły się trzy warstwy – zewnętrzna ektoderma, środkowa mezoderma i wewnętrzna endoderma. Wszystkie komórki są podobne. Mają ten sam kod genetyczny, czyli chemiczny szablon cech charakterystycznych, zapisanych w formie genów i chromosomów.
    I teraz, z przyczyn na razie nieznanych, komórki zaczynają przybierać różne kształty, formy i spełniać różne funkcje. Pewne niepowtarzalne kombinacje genów zostają uaktywnione bądź wyłączone. Jedna część blastocysty zmienia się w łożysko, inna w wypełniony płynem surowiczym pęcherzyk żółtkowy, czyli okresową spiżarnię, trzecia część jest rozwijającą się ludzką istotą, a czwarta rozrasta się w owodnię. Owodnia, niczym balon wypełniony płynem, otacza i chroni przyszłego człowieka, na tym etapie nazywanego embrionem lub zarodkiem.”
    Dla mnie najogólniej mówiąc jestes wielkim manipulatorem, który stara się kreślić rzeczywistośc innych wedle swoich aksjomatów…masz do nich prawo, ale kreuj swoje życie wedle nich. Wara od przymuszania innych do ich realizacji.

    • Ja jestem manipulatorem?
      Wskaż mi, proszę, gdzie próbowałem kimkolwiek manipulować. Nie miałem zamiaru nic takiego robić. Moja wypowiedź opierała się na Wikipedii i podręczniku do biologii.

      Ja kogoś do czegoś przymuszam? Gdzie i jak? W poprzednim komentarzu? Powołując się na Wikipedię i podręcznik do biologii?

      No i wreszcie – jakie znowu aksjomaty. Nie przyjmuję tego, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia jako prawdę oczywistą. Po prostu ta teza jest najlepiej, przynajmniej wg. mnie, uargumentowana, najbliższa prawdzie.

      chroni przyszłego człowieka, na tym etapie nazywanego embrionem lub zarodkiem

      We wszystkich encyklopediach jakie miałem okazję widzieć i podręcznikach do biologi jakie miałem okazję czytać jest napisane, że zarodek (czy jak kto woli – embrion) jest pierwszą fazą życia człowieka.
      W podanym przez Ciebie cytacie jest napisane co innego.
      Niestety nie podałeś skąd ten cytat. Mógłbyś?

      • nieistotny pisze:

        Jeśli nie manipulujesz, to nie zauważasz (jak również i inni), że dopuściłeś się błędu ekwiwokacji.

        W zdaniach “Zabicie człowieka jest złe” i “Życie człowieka zaczyna się w momencie zapłodnienia komórki jajowej” wyraz człowiek ma odmienne znaczenia. Przynajmniej dla większości myślących rozsądnie ludzi, dla Ciebie może nie, ale powołujesz się tu jak rozumiem właśnie na zakaz zabijania jako zasadę uniwersalną, a nie jako część doktryny KRK. W pierwszym zdaniu mamy na myśli osobę ludzką, w drugim przypadku, opisując proces biologiczny, mamy na myśli istotę należącą do gatunku homo sapiens.

        Nie da się podważyć genetycznej przynależności do naszego gatunku dziecka urodzonego bez mózgu, albo z dwoma głowami. A jednak “zabijamy” je. Dzieci takie, też są ludźmi w sensie przynależności gatunkowej. Odróżnia je to, że nie są osobami, gdzie za osobę uznajemy istotę obdarzoną rozumem, świadomością własnego istnienia, wolą itp.

        Jeśli chcesz, wykaż nam, że płód, jak twierdzą niektórzy, jest osobą.
        Owszem, niemowlę również nią nie jest, dziecko dopiero stopniowo staje się osobą na drodze rozwoju, zatem zakaz zabijania niemowląt nie jest całkiem logiczny, ale prawo jest umowne i z natury wytycza granice arbitralnie – nie jesteś mniej niemoralny uprawiając seks z dziewczynką na dzień przed jej 15 urodzinami, niż gdybyś robił to dzień po, albo w Watykanie, gdzie age of consent wynosi 12 lat.

  11. Nie dopuściłem się błędu ekwiwokacji.
    Przeczytaj moje komentarze. Ja pisałem, że wyrok sądu jest nielogiczny i, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia. Nic więcej.

    Nie pisałem, że zabicie człowieka jest złe. Nie użyłem słowa “człowiek” w dwóch różnych znaczeniach. Nie pisałem nigdzie nic co by wskazywało, że zakaz zabijania uznaję jako zasadę uniwersalną.

    To nadinterpretacja. Przypisujesz mi słowa których nigdy nie napisałem.

    A z takimi słowami:

    Przynajmniej dla większości myślących rozsądnie ludzi, dla Ciebie może nie (…)

    się, za przeproszeniem, wypchaj. Ja Ciebie nigdzie nie obrażałem.

    Powtórzę jeszcze raz:
    Ja pisałem, że wyrok sądu jest nielogiczny i, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia. Nic więcej.
    Jeżeli mi nie wierzysz, to jeszcze raz przeczytaj moje komentarze.

    Jeśli to Wam pomoże w lepszym zrozumieniu moich słów i nie wpychaniu mi do ust tego czego nie powiedziałem – jestem ateistą, racjonalistą i sceptykiem, a przynajmniej za takie osoby się uważam. Do organizacji pro-life mi bardzo daleko.

    Jeszcze odnośnie ostatniego akapitu Twojej wypowiedzi. Nie udowodnię Ci, że płód jest osobą, bo nie mam pojęcia jaką definicję słowa “osoba” masz na myśli.
    W każdym razie ludzkie dziecko uzyskuje (jeśli można tak powiedzieć) tak zwaną samoświadomość, która rzekomo jest wyznacznikiem istot inteligentnych, gdy ma około półtora do dwa i pół roku (różnie to podają różne źródła). W każdym razie roczne ludzie dziecko nie jest bardziej “uduchowione” niż kura. Mówię “uduchowione”, bo widzę, że używacie pojęcia człowieka w dwóch znaczeniach. Ja używam jednego znaczenia – biologicznego, naukowego.

  12. A no tak. Trochę mnie zdenerwowałeś i nie zapomniałem o jednej z części Twojej wypowiedzi podczas pisania. Chodzi mi o to:

    gdzie za osobę uznajemy istotę obdarzoną rozumem, świadomością własnego istnienia, wolą itp.

    W takim razie nie wykażę, że płód jest osobą, bo wg. Twojej definicji osoby – nie jest. I nie twierdzę, że jest. Nigdzie nic takiego nie napisałem.

  13. nieistotny pisze:

    Dlaczego moje komentarze nie przechodzą? :-///

    • Stołek pisze:

      Ciężko powiedzieć, jako admin nie widzę żeby coś było nie tak. Twoich komentarzy w spamie też nie ma, więc wordpress raczej Ci niczego nie ogranicza, inaczej bym coś zauważył…

    • Ten jakoś “przeszedł”, więc jednak “przechodzą”…

      W każdym razie spróbuj dodać komentarz za pomocą innej przeglądarki internetowej (jeżeli nie masz żadnej innej w systemie, to najlepiej użyć wersji portable). Jeśli się uda, to masz coś nie tak z ustawieniami przeglądarki internetowej, której używasz.

  14. Agon pisze:

    Całego tego cyrku nie byłoby gdyby ta kobieta została dokładnie przebadana i poinformowana przez lekarza o niebezpieczeństwie jakie niesie za sobą ciąża w jej przypadku.

    Jeśli chodzi o aborcję, skoro nie wiadomo kiedy zaczyna się człowiek jako “osoba” to lepiej aborcji unikać, proste.

    http://demotywatory.pl/1955176/I-tu-pasuja-slowa-

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Gravatar
WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s