Grzeszne kciuki

Posted: 1 Październik 2009 by Stołek in Religia, Z kraju
Tagi: , ,

trzymac-kciukiBuszując po Internecie trafiłem na fajny artykuł dotyczący kwestii pewnego przesądu, którego egzekucja może (wedle Autora) drażnić “Pana duże B”. Nie zamierzam ustosunkowywać się do niego osobiście, niemniej uważam iż prezentuje on pogląd na tyle ciekawy i oryginalny, że warto go tutaj sprezentować ;)

„Trzymam kciuki” – uprzejmość czy przesąd?

W ostatnim czasie miałem przyjemność bronienia magisterium. Wielu moich bliskich znajomych, moja rodzina, a nawet wykładowcy z drugiego kierunku okazywali mi swoją przychylność. Większość z nich poprzez proste: „Trzymam kciuki!”. O ile takie słowa przyjmuję jak najbardziej pozytywnie od osób nie mających zbyt wiele wspólnego z Kościołem, o tyle mierzi mnie wypowiadanie ich przez ludzi wierzących.

Na samym początku należy zaznaczyć, że trzymanie kciuków jest przesądem, spełnia bowiem kryteria, które pozwalają zaliczyć daną czynność do tejże grupy. Czym jest przesąd? Najkrócej mówiąc jest podejmowaniem przez człowieka działań, które nie mają żadnych podstaw racjonalnych, a więc jedynie w sposób – nazwijmy to – nadprzyrodzony, poprzez odwołanie się do jakiejś nieznanej siły pośredniczącej, mogą wpływać na bieg wydarzeń. Oczywiście w rzeczywistości nie wpływają, ale Ci, którzy w nie wierzą, niejednokrotnie wmawiają sobie, że takie rzeczy mają jednak znaczenie. A nóż, coś się sprawdzi…

Nietrudno zauważyć, że trzymanie kciuków spełnia kryteria działania przesądnego. Ja tutaj trzymam kciuki, a to ma w jakiś dziwny sposób pomóc komuś, kto akurat gdzieś zdaje jakiś egzamin albo rozgrywa ważny mecz. Zakłada się więc obecność jakiejś pozarozumowej rzeczywistości pośredniczącej.

Dlaczego więc nie razi mnie to u ludzi niezbyt związanych z Kościołem? Ano nie razi mnie dlatego, że oni mają prawo wierzyć sobie w co im się żywnie podoba, również w jakieś dziwne siły rządzące światem. To po pierwsze. Po drugie oni nie mają przecież lepszych narzędzi, by pomóc komuś zdającemu egzamin. Jest to więc nade wszystko wyraz ich grzeczności. Po trzecie często oni sami nie traktują trzymania kciuków w sposób przesądny, ale raczej jest to przekazanie w inny sposób słów: “powodzenia” czy “życzę Ci jak najlepiej”.

A czemuż ta tak niewinnie przedstawiona powyżej rzecz ma razić mnie u katolików? Przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że katolikowi nie wolno wierzyć w przesądy i ich kultywować. Jest to bowiem zawsze grzech przeciw pierwszemu przykazaniu Bożemu. Nie wolno mieć obok Boga cudzych bożków. Nie wolno modlić się do Boga, a jednocześnie zostawiać sobie furtki na zasadzie: być może tamte siły istnieją. Na kartach Starego Testamentu Jahwe jest wielokrotnie określany Bogiem Zazdrosnym. Izraelici ponoszą ogromne konsekwencje za oddawanie czci cudzym bożkom. Także dziś wiara, która zostawia furtki, która szuka pomocy przesądów jest nic nie warta, jest żałosną karykaturą, obrazą Boga i ośmieszaniem chrześcijaństwa.

Można jednak powiedzieć – jak już zaznaczyłem wyżej – że “trzymam kciuki!” nie tyle jest wyrazem przesądu, ile raczej utartym zwrotem grzecznościowym. Jeśli mam być szczery, to podejrzewam, że może tak być w większości przypadków. Skoro nie ma mowy o przesądzie, cóż mnie tu mierzi? Ano pewien rodzaj wstydu katolików polskich do wyznawania swej wiary w zwyczajnych codziennych sytuacjach. Przecież jako człowiek wierzący mam o wiele lepsze narzędzia niż trzymanie kciuków czy nawet życzenie komuś powodzenia. Przecież mogę się za kogoś zdającego egzamin czy mającego w pracy jakiś ważny dzień zwyczajnie pomodlić. Powierzyć go Bogu, oddać jego działanie w opiekę Jego Matki. Modlić się o jasność umysłu, umiejętność przezwyciężenia trudności, łatwość wysławiania się etc.

I właśnie to najbardziej boli. Dziś człowiekowi wierzącemu w Polsce, gdzie ponad 90% to ludzie ochrzczeni, łatwiej jest wypowiedzieć ze swej natury przesądne “trzymam kciuki!” niż bardzo zwyczajne, a jednocześnie ciepłe i piękne “będę się za Ciebie modlić” czy “wspomnę Cię dziś w modlitwie”. Jak dobrze, że w kręgu moich bliskich i znajomych jest tak wielu, którzy obiecują modlitwę oraz proszą o nią, zamiast praktykować lub zalecać praktykowanie dziwnych nieracjonalnych zachowań o rodowodzie pogańskim.

Paweł Pomianek

Źródło: psychomanipulacja.pl

Komentarze
  1. jajcus pisze:

    Siła nadprzyrodzona może być tylko jedna!…

    U Boskiego Ateisty natrafiłem na ciekawy artykuł z psychomanipulacja.pl: „Trzymam kciuki” – uprzejmość czy przesąd?. Rozbawiło mnie to, jak wszelkie „tępienie przesądów” prowadzone przez kościoły. To jak ktoś głosząc istnien[...]…

  2. Czym jest przesąd? Najkrócej mówiąc jest podejmowaniem przez człowieka działań, które nie mają żadnych podstaw racjonalnych, a więc jedynie w sposób – nazwijmy to – nadprzyrodzony, poprzez odwołanie się do jakiejś nieznanej siły pośredniczącej, mogą wpływać na bieg wydarzeń. Oczywiście w rzeczywistości nie wpływają, ale Ci, którzy w nie wierzą, niejednokrotnie wmawiają sobie, że takie rzeczy mają jednak znaczenie.

    Przecież jako człowiek wierzący mam o wiele lepsze narzędzia niż trzymanie kciuków czy nawet życzenie komuś powodzenia. Przecież mogę się za kogoś zdającego egzamin czy mającego w pracy jakiś ważny dzień zwyczajnie pomodlić. Powierzyć go Bogu, oddać jego działanie w opiekę Jego Matki.

    — Co jest działaniem niesamowicie racjonalnym i nie odwołującym się do nadprzyrodzonej siły.

  3. heimdall.laik pisze:

    Niezawodna siła konsekwencji… :)

  4. Ateista pisze:

    stracilem swoj czas na czytaniu o bardzo niesmiesznych sprawach. jestem zawiedziony tak niskim poczuciem humoru i fascynacja anty-religijnym, w malostkowowsci i czepianiu sie rzeczy nieczepialnych jestescie gorsi niz skarbowka..

    gardze Wami, pa:*

  5. Zarazara, kto tu się czepiał oklepanego idiomu z trzymaniem kciuków? Mmyy?

  6. stuk-puk pisze:

    Żenujący jest poziom tego blogu a tekstu o biednych kciukach zwłaszcza, polecam http://www.racjonalista.pl choć i tam jest kilka śmieci, poza tym Szanownego Ateistę chcę poinformować, że PO PIERWSZE: w literaturze przedmiotu dot. przesądów tłumaczy się je jako związek przyczynowo-skutkowy np. między zjawiskami, które już miały miejsce, i mogą się nam powtórzyć, a źle je wspominamy, dlatego działamy zabezpieczająco przed podobną sytuacją. O tym traktują studia kulturoznawcze i antropologiczne, jak i tłumaczy je sama psychologia. Jest to oczywiste jak bułka z maśłem i stare jak świat, a świata nie zmienisz takimi słowami, bo taka jest też natura ludzka. I to właśnie nie poprzez traktowanie ludzi jako idiotów, którzy wierzą w przesądy tłumaczy się to zjawisko ale poporzez naukowe badania m.in. psychologów. PO DRUGIE jak sam wspomniałeś w swym tekście, współcześnie głównie chodzi o grzeczność w okazywaniu zaciśniętych rączek i po prostu wypada tak pokazać swojemu znajomemu, komuś bliskiemu, co dodaje pogodu ducha, więc o co te “darcie kotów”. To już dawno straciło na swym pierwotnym, przesądnym znaczeniu, chyba, że jest jeszcze kilka osób, uznających to za pewność i niech sobie żyją w najlepsze. A co do katolików to znajdź mi takiego niewierzącego, CZYSTEGO JAK ŁZA NIEWIERZĄCEGO, który, by choć w jeden przesąd nie wierzył. Niektórzy tak mogą twierdzić a nawet sami nie zdają sobie sprawy jak często im ulegają. Życzę większego rozeznania w temacie. Miłego.

  7. RafałC pisze:

    Na pewnym poziomie modlitwa jest tym samym co trzymanie kciuków. I w czasie jednego i drugiego działanie nie można/nie da się robić niczego innego jak tylko skupić myśli na obiekcie w sposób miejmy nadzieję życzliwy. Co więcej skuteczność jest podobna. Ale zgadzam się z przytoczoną wypowiedzią pana Pawła, że katolik powinien odwoływać się również i w takich sytuacjach do swojej wiary – chyba, że nie wierzy albo się wstydzi.

    • kamila7 pisze:

      Lepiej jest się pomodlić do Boga niż trzymać kciuki ot tak sobie, przecież co komu szkodzi modlitwa a tak jak wspomniałeś mimo wszystko skupiasz swe myśli na tej danej rzeczy czy sytacji więc jeżeli trzymasz kciuki i myślisz o tej osobie jak to nazwano zyczliwie to mimo wszystko wpraszasz do siebie siły wyższe ale tylko te złe, ponieważ prawdziwy katolik wie że ufa się tylko Bogu.A katolik sie pomodli jak mów że sie pomodli za tę osobę a taki co powie trzymam kciuki to niewierze aby je trzymał a jesli na wiatr słowa puszcza to po co to gadanie :-) pozdrawiam

      • Ameba28 pisze:

        Ogólnie wniosek jest taki: jeśli gadasz do siebie to dobrze, jeśli trzymasz się za palce to źle.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Gravatar
WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s