SB w służbie Kościołowi
Od lat były funkcjonariusz SB Marek Piotrowski i Komisja Majątkowa zwracająca mienie Kościołowi współpracowali w niczym niezakłóconej symbiozie. Do wtorku, gdy ABW wkroczyła do domu i firm Piotrowskiego
Jak to możliwe, że były funkcjonariusz SB wkradł się w łaski Kościoła, a ten, przymykając oko na jego przeszłość, powierzał mu latami pełnomocnictwa w najważniejszych dla siebie sprawach majątkowych?
Marek Piotrowski zasłynął z tego, że przed Komisją Majątkową potrafił wywalczyć dla wynajmujących go zakonów niezwykle atrakcyjne rekompensaty za utracone w czasach PRL mienie. I jeszcze sprawić, by przyjęta przez działającą przy MSWiA Komisję wycena gruntów była na tyle niska, by można było przyznać jak najwięcej hektarów. Piotrowski pośredniczył potem w sprzedaży odzyskanych terenów.
Pracował dla kilkudziesięciu zakonów i parafii w całej Polsce, m.in. dla bazyliki Mariackiej w Krakowie, Towarzystwa św. Brata Alberta, sióstr elżbietanek, Polskiej Kongregacji Cystersów, krakowskiego Towarzystwa Pomocy Bezdomnych im. św. Brata Alberta.
- Współpracę z panem Piotrowskim zasugerowano mi w Komisji Majątkowej. Początkowo sprawę bazyliki prowadziłem sam. Jeździłem do Warszawy na posiedzenia, ale nic nie posuwało się do przodu. Stary już jestem, nie miałem na to siły. Ktoś na korytarzu doradził mi, że jest taki prawnik, który wszystko wygrywa – wspomina ks. Bronisław Fidelus, proboszcz bazyliki Mariackiej. Potwierdza, że od czasu wynajęcia Piotrowskiego jego sprawa wreszcie w Komisji drgnęła.
Źródło: Newsweek i Gazeta.pl
Oczywiście nikomu nie przeszkadzała przeszłość pana Piotrowskiego. Najważniejsze dla Kościoła były (tradycyjnie) względy finansowe…
Boże, błogosław ateizm
Ameba28
20 Listopad 2009 @ 16:49
Piotrowski po prostu po chrześcijańsku spłacał winy, pracując na rzecz instytucji, którą wcześniej skrzywdził. To oczywista oczywistość jest,możliwość że odpowiednio duża sumka wyłącza moralność u autorytetów moralnych jest mało prawdopodobna :)
21 Listopad 2009 @ 1:34
Dlaczego ABW rzuciło się tylko i wyłącznie na pełnomocnika, czyli de facto pionka, natomiast wcale nie zainteresowało się wjazdem do jego mocodawców, czyli głównych gangsterów pociągających za sznurki?
21 Listopad 2009 @ 10:55
Czyż to nie oczywiste? Z tego samego powodu, dla którego nie są ścigani księża łamiący art. 257 KK:
21 Listopad 2009 @ 21:32
Jakoś mnie to specjalnie nie dziwi.