„Pasek do spodni” [Nabór, Antyiskra, #3]

Mój ostatni wpis zamierzałem poświęcić zdementowaniu paranoicznych pogłosek o rzekomym zawłaszczaniu przestrzeni tego bloga, dla własnych nieczystych i próżnych celów. Przestrzeni, dodam, najwyraźniej już zawłaszczonej przez niektórych redaktorów. Zamierzałem także odnieść się do nieprzystającego stylu, w jakim napisałem dwa poprzednie wpisy, jak również, przychylić się do komentarza – prośby jednego z internautów i opublikować „protest – song” w formie dyskusji z samym sobą…

Wszystkie te plany odeszły, jednak, w zapomnienie, gdy natrafiłem na informację dotyczącą najnowszej publikacji, przygotowanej przez przewodniczącego procesu beatyfikacyjnego JPII, ks. Sławomira Odera.

Dowiemy się z niej, jak donosi Reuters, m.in. o mitycznym dokumencie, wedle którego, papież – Polak zobowiązywał się do ustąpienia w przypadku śmiertelnej choroby, o domniemanych planach porwania głowy kościoła przez skrajnie lewicową frakcję – Czerwone brygady, oraz o dochodzeniu, jakie przeprowadził „największy z polaków” w sprawie próby zamachu na jego życie, zasięgając słowa u najbardziej prominentnych polityków obozu komunistycznego lat 80 – tych.

Najbardziej bulwersująca, jest jednak ostatnia z rewelacji ujawniona przez księdza Odera. O niej jednak później…

Muszę się przyznać, że mam wielki problem z tym tematem. Z jednej strony, dla osoby niewierzącej, osoba papieża jest postacią najłatwiejszą do banalizacji i kontestacji jego wypowiedzi i reform, które wprowadza. Papież musi się liczyć z krytyką, gdyż jako jedyny, może oprócz Dalej Lamy, jest przedstawicielem wielkiej grupy osób wierzących. Jest ich kapitanem, wyrocznią, sumieniem. Jest niejako rzecznikiem prasowym Boga, i jako jego rzecznik odpowiada za wszystkie jego wpadki. Sam też musi świecić przykładem i być wzorem dla reszty grzesznych śmiertelników.

Z drugiej, jednak, strony, postać Jana Pawła II zawsze szanowałem i darzyłem cichą sympatią. Nie wiem, czy to ze względu na jego miłą dla oka aparycję, czy fakt, iż pochodzi z „ziemi, tej ziemi”, ale potrafiłem przymknąć oko na podtrzymywanie istniejącego męskocentrycznego status quo, czy średniowieczne zakazy dotyczące antykoncepcji, które doprowadziły i wciąż pokutują wzrastającą liczbą osób zakażonych wirusem HIV. Potrafiłem wybaczyć indoktrynację dzieci i tuszowanie afer wewnątrz kościoła, a także niecałkowite odcięcie się od „dorobku” inkwizycji. Był wszak papieżem reformatorem, nową siła w skostniałej i betonowej instytucji. Ludzie wierzyli w nadzieje płynącą wraz z nowym pontyfikatem.

Kończę tą dygresję istotną kwestią, jaką jest stosunek naszych rodaków i zmowa milczenia jaką okryli okres, w którym Polak zasiadał na Tronie Piotrowym. Ta zajadłość i brutalna konsekwencja, z jaką  bronią dobrego imienia naszego rodaka, nie pozwalając na żadną, nawet najdelikatniejszą polemikę, tak głęboko stabuizowała jego osobę, że biada każdemu, kto wypowie jego imię na daremne…

Wracając do głównego wątku, odniosę się do dotychczasowych rewelacji. Jeśli chodzi o wspomniany dokument, to nawet moja głęboko wierząca matka, oglądając swojego pasterza w telewizji, wykrzykiwała ze świętym oburzeniem, iż należało by mu wreszcie dać odpocząć, i że powinien odejść na emeryturę. Jak najbardziej się z nią zgadzałem. Co do domniemanego porwania…hmm, mało prawdopodobne ale możliwe. Jeśli chodzi zaś o kontakty na linii Jan Paweł II – Gorbaczow, Jan Paweł II – Jaruzelski, no cóż, nie wiem czy przystoi to litującemu się i wierzącemu – w – boską sprawiedliwość papieżowi, lecz ja chciałbym wiedzieć, kto tak bardzo mnie nie lubił…

Jedyną informacją, która zmroziła moje serce i potrząsnęła mną w fotelu, była ta ostatnia…Otóż, jak relacjonuje ks. Sławomir, papież reformator, nasz rodak i ojciec całego pokolenia młodych polaków, miał tendencje do samobiczowania się paskiem od spodni, „aby doświadczyć cierpienia, które było udziałem Chrystusa”… …. …Nie zrozum mnie źle, drogi czytelniku… Uważam, że każdy ma prawo do robienia ze swoim ciałem na cokolwiek przyjdzie mu ochota, ale kiedy przeczytałem o tym na jednym z portali informacyjnych, przed moimi oczami ukazała się scena z Imię róży Jean – Jacques Annoud’a, na podstawie powieści Umberto Eco. W scenie tej nagi, spocony mnich w poświacie migoczących świec, z wyrazem twarzy pełnym bólu i udręki biczuje się z maniakalną zaciekłością. Krew tryska na słabo oświetlone ściany średniowiecznego klasztoru… Nie pamiętam już, czy opisywana scena związana była z masochistycznymi preferencjami mnicha, ale niesmak i tak pozostaje…

Tekst ten nie ma zamiaru obrażenia niczyich uczuć religijnych. Pomimo wielu zastrzeżeń do tego pontyfikatu, dostrzegam i doceniam ogrom pracy i reform, które stały się udziałem Jana Pawła II. Nie zmienia to jednak faktu, iż, w moim odczuciu, na pozytywnym wizerunku papieża – Polaka pojawiła się wielka rysa. Nie zmieni to także, chyba już nigdy, dychotomii postaci: postępowy papież reformator – średniowieczny mnich z biczem w ręce…

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kapituła procesu beatyfikacyjnego uznała ten czyn za potwierdzenie heroiczności cnót Jana Pawła II… Chciało by się zapytać: Quo vadis Kościele???

Mała dygresja na zakończenie: mam nadzieje, że ów ksiądz publikujący książkę zamieści małe ostrzeżenie na obwolucie : „Drodzy czytelnicy: nie próbujcie tego w domu”. Tym samym, rzesza młodych ludzi z pokolenia JPII ustrzeże się przed nieodwracalnym uszczerbku na zdrowiu…

P.S.1. Witryna, z której korzystałem: http://www.tvn24.pl/12690,1640103,0,1,trzy-nieznane-listy-_-papiez-byl-gotow-ustapic,wiadomosc.html

P.S.2.

NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE, NAPRĘDCE…

SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD, SKĄD…

Poprawa sprawdzianu dokonana, więcej grzechów nie pamiętam…

Odpowiedzi: 22 to “„Pasek do spodni” [Nabór, Antyiskra, #3]”

  1. ?? „..Papież musi się liczyć z krytyką, gdyż jako jedyny, może oprócz DalajLamy, jest przedstawicielem wielkiej grupy osób wierzących..”ciekawe sformułowanie,żeby Papieża z DalajLamą? Wynika z tego,że Dalajlama jest niewierzący,a Papież jest przywódcą wszystkich „wierzących”,czyli również praktykujących buddyzm.Ja osobiście w pogardzie mam wszystkich papieży razem wziętych.Do pięt nie dorastają prawdziwym mistrzom buddyjskim.Jednak faktem jest,że Wojtyła nie mało zrobił dla obalenia komunizmu i pokoju na świecie i na tle innych papieży wypada zdecydowanie lepiej.

    • Ameba28 Powiedział/a:

      Jednak faktem jest,że Wojtyła nie mało zrobił dla obalenia komunizmu

      Wiem, że się czepiam, ale… co mi szkodzi. Możesz podać konkretne fakty? Co do obalenia komunizmu przez JPII, to wiecznie słyszę to jako slogan, niepoparty konkretami. Nie mówię, że nie obalił. Ale dowody, proszę.

      • dowody ?
        pierwsza lepsza książka o psychologii ! ;)

        nawet jeśli kompletnie nic nie zrobił w tej kwestii – nigdzie nie interweniował, nie zajmował się tym itd (w co wątpie, bo zdaje się, że choćby sankcje gospodarcze nałożone na Polskę były z nim omawiane – mam w głowie jakieś takie obrazki JP2 i Reagan, ale może się mylę)
        w każdym razie – nawet jeśli NIC nie zrobił, to jego osobowość, charyzma, to jak był postrzegany – zarówno w Polsce, jak i na świecie – dodały Polakom skrzydeł. Chcąc niechcąc (choć jak mniemam raczej chcąc) był niesamowicie silnym symbolem tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Skoro Polak został papieżem! głową watykanu, to dlaczego Polacy mieliby tkwić pod panowaniem niechcianych, totalitarnych władz ?
        Dodatkowo, zobacz w jak trudnej sytuacji stawiał polskie władze, kiedy przybywał z pielgrzymkami. Byli w potrzasku – co by się działo, gdyby się nie zgadzali na te przyjazdy ? Podejrzewam, że zgadzali się, bo były z ich punktu widzenia mniejszym złem.
        No i – nie oszukujmy się – to kościół katolicki był jedyną alternatywą do komunizmu, jaką mieli Polacy w tym czasie. Alternatywą wzmocnioną charyzmą jednego człowieka, który stanął na czele państwa watykańskiego.
        Tylko tyle i AŻ TYLE. :)

      • Ameba28 Powiedział/a:

        Gdyby nie pogarszająca się sytuacja gospodarcza ZSRR, „obalanie komunizmu” w Polsce skończyłoby się tak samo jak w Czechosłowacji. I to niezależnie od tego, czy papież wspierałby Polaków psychicznie, czy też olał sprawę.

      • być może :)
        tyle, że to już gdybanie :)
        z drugiej strony – weźmy taką Kubę czy Koreę Północną
        czy tam jest dobra sytuacja ekonomiczna ?
        wystarczy 1 (słownie: jeden) charyzmatyczny facet, który trzyma wszystko w ryzach …

        albo Chiny – kraj coraz bardziej „otwarty” ;) trochę zmienili ustrój, ale nadal tam rządzi „jedyna słuszna władza” i ludzie są tam warci mniej niż towary, które produkują

      • Zabawne,że ateistę „Pierwotniaka” boli,że inny ateista może uważać papieża Wojtyłę za postać pozytywną.Otóż może i wcale nie mam jakiegoś obszernego zestawu dowodów ,bo ani życiorys papieża mnie szczególnie nie interesuje,ani ideologia ,której był znaczącym przedstawicielem przez ponad 20 lat.

      • Ameba28 Powiedział/a:

        Zabawne,że ateistę “Pierwotniaka” boli,że inny ateista może uważać papieża Wojtyłę za postać pozytywną.

        Przeinaczasz moje słowa. Nie napisałem, że Wojtyła jest postacią negatywną, ani że boli mnie podziw niektórych ateistów wobec niego. Otóż nie, nie przeszkadza mi.

        Ja zapytałem TYLKO w jaki sposób obalił komunizm. Nic ponadto.

        Dopuściłeś się argumentum ad personam, który to jest błędem merytorycznym. Zamiast napisać „Jan Paweł 2 obalił komunizm, ponieważ…”, przypisałeś mi pewne nieprawdziwe cechy, które następnie skrytykowałeś.

      • Ameba28 Powiedział/a:

        @Flądra
        Jak sama napisałaś – przyczynił się, a nie obalił. To, że „dał Polakom siłę” niejako nie zależało od niego samego, tylko od samych Polaków i roli polskiego Kościoła w tamtych czasach. No i oczywiście od myślenia w stylu „skoro Polak może być papieżem, to znaczy, że Polacy są w stanie czegoś dokonać”. Tylko, że to nadal nie dowodzi, iż komunizm został obalony przez papieża, a jedynie tego, że stał się on inspiracją dla obalających.

      • @Ameba28

        faktów historycznych nie znam. Nigdy mnie nie interesowały. Być może ktoś takie fakty zna, a może po prostu takowe nie istnieją …

        Trochę wiem natomiast o psychologii. I powiem Ci, że największym darem jaki człowiek może dać drugiemu człowiekowi to wsparcie. Nie chodzi o to, żeby żyć za kogoś, albo żeby coś za kogoś robić – tylko o to, żeby pomóc komuś uwierzyć w siebie, we własne możliwości i z oddali wspierać.
        Prosty przykład – będziesz bardziej szczęśliwy jeśli sam napiszesz dobry tekst czy wtedy, kiedy ktoś zrobi to za Ciebie, a Ty się tylko pod tym podpiszesz ? ;)

  2. grab-a Powiedział/a:

    Dalej lamy -> Dalajlamy

  3. Narcyz Powiedział/a:

    Czytając ten wpis poczułem się, jakbym właśnie odwiedzał blog poświęcony jakiemuś odłamowi religijnemu, bardziej niż ateizmowi… :))
    Trochę zadziwia Mnie fakt, że tak jak napisałeś, nic Cię, drogi Antyiskro, nie zniechęcało do postaci Jana Pawła II, aż do momentu, gdy dowiedziałeś się o tym, że lubił się biczować. Na początku uznałem to za ironię, ale to chyba jednak nie ironia… Dlatego chciałem zapytać: dlaczego? Dlaczego żaden z poglądów Jana Pawła II, równie średniowiecznych, jak i to znienawidzone przez Ciebie uśmiercanie ciała, ani nawet to, że jest głową Kościoła nie zniechęciło Cię do postaci „papieża-Polaka”, tylko dopiero właśnie ten fakt(?), że w taki sposób Wojtyła odbywał pokutę?
    Pozdrawiam.

    • Ameba28 Powiedział/a:

      Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeżeli i ja dołączę się do zadających to pytanie, drogi Narcyzie?

      • Brawo Amebo28! Nareszcie zajarzyłeś o co chodzi w sprawie papieża.Będą z ciebie ludzie :).

      • Ameba28 Powiedział/a:

        Nie rozumiem skąd w twoich komentarzach taki ładunek antypatii względem mnie, privateart. To po pierwsze. A po drugie ten komentarz napisałem PRZED naszą wymianą zdań, więc jak możesz zauważyć – te poglądy są dla mnie pierwotne względem twojej próby ośmieszenia mnie. Dlaczego więc wciąż to drążysz? Czym ja ci zawiniłem, żebyś się mnie tak czepiał?

        Popełniasz kolejny błąd argumentacyjny – tym razem argumentum ad hominiem.

    • Ameba28 Powiedział/a:

      hominem*

  4. Que?! Co?! What?! Wojtyła reformatorem? Zrobił niemało dla pokoju?! Takie opinie nie dziwią, gdy wygłaszają je katolicy, ale…

    Prawdą jest, że na tle np. Pacelli’ego Wojtyła wypada nieźle. Ale w porównaniu z tym papieżem byle sk#%@yn wyglądałby jak świętoszek.

    Prawda, że sprzeciwiał się komunizmowi – bo te dwie ideologie, od kiedy powstały, toczyły ze sobą świętą wojnę. Ale to stwierdzenie privateart z jego wpływem na upadek komunizmu, wygląda co najmniej śmiesznie. Niedługo usłyszymy, że Wojtyła nocami zakładał czarny kombinezon, skakał ze spadochronoem nad państwami bloku wschodniego i sam walczył z reżimem. Jego (oraz pozostałych „dostojników”) fanatyczna niechęć do komunizmu prawie zniszczyła nurt w Kościele Ameryki Łacińskiej koncetrujący się na najbardziej potrzebujących – bo to za bardzo przypominało Wojtyle marksizm. A skrajnie prawicowym reżimom się nie sprzeciwiał – wręcz przeciwnie, potrafił z nimi zawierać bardzo intratne przyjaźnie, tak jak wcześniej jego poprzednicy z nazistami i faszystami.

    Wreszcie kolejny mit: Wojtyła jako reformator. A jaką to niby rewolucję wprowadził w Kościele?
    To że zrehabilitował Galileusza? – nikt już nie uważał jego twierdzeń za herezję, nawet wśród hierarchów.
    To, że nie wzywał (bezpośrednio) do nienawiści wobec Żydów? – to jest osiągnięcie II Soboru Watykańskiego.
    Zrobił drobny krok do przodu, bo musiał – żeby nie zmniejszyć pogłowia wiernych. Ale konsekwentnie ukrywał i chronił swoich, którzy np. gwałcili dzieci, mordowali Żydów i rabowali ich majątki. I nigdy za nic nie przeprosił.

    Ratzinger wcale nie jest bardziej ortodoksyjny i konserwatywny, niż Wojtyła. A tego pierwszego nikt chyba reformatorem nie nazwie?

    Powyższy tekst nie zdziwiłby mnie na stronach pokroju Opoki. Ale tutaj? Ja Ciebie bardzo proszę, Antyiskro (a także privateart), jeśli masz zamiar wysuwać takie twierdzenia, podeprzyj je jakimiś faktami.

    • A co do tytułowego paska, polecam: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6886

      Okazuje się, że średniowieczni biczownicy zostali uznani za heretyków, bo wielu taka forma pokuty sprawiała niespodziewaną przyjemność. Określenie użyte przez Urbana wobec Wojtyły – „Obwoźne sado-maso” – w świetle nowoujawnionych faktów wygląda na o wiele bardziej uzasadnione.

  5. Ateizm to nie jest nienawiść i wymuszony krytycyzm wobec hierarchów kościołów i innych przywódców religijnych.Moja wypowiedz nie jest pochwała pontyfikatu Wojtyły ,ale skromnym osądem postaci historycznej.
    Czytaj uważniej komentarze ,a unikniesz niepotrzebnego zacietrzewienia.Wojtyła był uważany za zagrożenie dla stabilności państw bloku wschodniego i dlatego była nieudana próba zamachu na jego życie.
    Mnie osobiście szkoda czasu na takie polemiki i w nosie mam papieży ,ich żenująco absurdalne dogmaty i kilku ateistów ,którzy są jak konie z klapkami na oczach..hehe..:).

    Wracając do biczowania.Uważam ,że to megazabawne jak dziadek,patriarcha gigantycznego kościoła katolickiego okłada się paskiem wyobrażając sobie ,że jest mityczną postacią historyczną,która umarła ukrzyżowana i robi to,żeby chodź w niewielkim stopniu sobie pocierpieć tak jak wielki schizofrenik paranoidalny chrześcijan.To naprawdę niepokojąco komiczne.

    • iskra Powiedział/a:

      privateart — czy buddyzm to religia to temat na osobna dyskusje, natomiast w tym zdaniu chodzi o to, ze oprocz katolikow i buddystow,zaden inny masowy ruch religijny,czy system teologiczny nie ma tak scentralizowanej wladzy,skupionej w jednych rekach,dlatego nie przeciwstawiam papieze z dalajlama, a raczej stawiam ich w jednym rzedzie.zastanow sie, dlaczego tak trudno o ekumeniczny dialog katolikow np. z muzulmanami?prawda, jest taka,ze brak mocy decyzyjnych w rekach charyzmatycznej postaci prowadzi do rozmycia odpowiedzialnosci i w rezultacie, do rozlamow i schizm…

      narcyz — wlasnie o to chodzi, ze mnie nie obchodzi…nie obchodzi mnie kosciol, z malej i z duzej,jak rowniez jego duszpasterze,gdyz juz dawno w zyciu tej instytucji nie uczestnicze…i tak, byla to ironia.jezeli chodzi o aborcje i eutanazje, to jej zakaz dotyczy katolikow,a nie na przyklad niewierzacych.dlatego uwazam,ze nie nalezy obwiniac glowy kosciola, za to, ze rzady wiekszosci panstw, albo ulegaja poteznemu lobby episkopatow,albo najzwyczajniej w swiecie obywatele sobie tego nie zycza…pokuta,pokuta, ale ten czlowiek ma wplyw,nawet po smierci na zycie milionow,pod tym wzgledem,tak,zbulwersowalo mnie to…

      Wojtek — twoj bojowy ton, swiadczy o tym, ze bardzo sie tym tematem emocjonujesz.ciesze sie z tego.musze cie jednak zasmucic, gdyz nie jest to opracowanie naukowe,czy historyczne, a moje subiektywne zdanie, jako obserwatora pozostajacego z boku. dla mnie instytucja papiestwa jest zbiezna z systemem prezydenckim czy gabinetowym i staram sie analizowac ja pod tym katem.mam tez,szczerze mowiac,gdzies czy papiez zwiekszyl,czy zmiejszyl swoje stadko.nie jestem wojujacym ateista,ktory na sile wydziera owieczki z boze stada…
      najlepiej ujmuja to kolaboranci, wjednej z piosenek:
      „…dlaczego tak bardzo ci zalezy,abym w twego boga wierzyl?”
      tylko ze tym razem tyczy sie to ciebie wojtku

      • „twoj bojowy ton, swiadczy o tym, ze bardzo sie tym tematem emocjonujesz”

        Wywołuje we mnie silne emocje, gdy czytam/słyszę, jak manifestuje się szacunek dla osoby, która na to skrajnie nie zasługuje. W przypadku katolików i sympatyków Kościoła rozumiem, że jest to spowodowane silną indoktrynacją. Natomiast nie mogę zrozumieć takiej postawy o kogoś, kogo nie krępują więzy wiary. To nie sam temat wywołuje we mnie emocje, ale takie jego ujęcie.

        „musze cie jednak zasmucic, gdyz nie jest to opracowanie naukowe,czy historyczne, a moje subiektywne zdanie”

        To, że jest to Twoje zdanie, to wiem. Jednak większość ludzi uzasadnia swoje opinie, zwłaszcza kiedy z jakiegoś powodu decydują się je przedstawić publicznie. W dyskursie naukowym to uzasadnienie musi być po prostu o wiele silniejsze (zazwyczaj).

        „dla mnie instytucja papiestwa jest zbiezna z systemem prezydenckim czy gabinetowym i staram sie analizowac ja pod tym katem”

        W jednym z akapitów piszesz o wielu – że tak to eufemistycznie nazwę – występkach Wojtyły, które mu wybaczyłeś. Czy byłbyś skłonny je również wybaczyć np. Obamie, Bushowi, Tuskowi lub Kaczyńskiemu?

        „mam tez,szczerze mowiac,gdzies czy papiez zwiekszyl,czy zmiejszyl swoje stadko”

        Jak to się ma do poprzedniego zdania? Zmiany liczby wiernych są chyba bardzo ważnym miernikiem jakości polityki papieża? Jak więc można ją oceniać, całkowicie ignorując ten wskaźnik?

        „nie jestem wojujacym ateista,ktory na sile wydziera owieczki z boze stada”

        Ja też nie. Właściwie, nie znam nikogo, kto by nim był. Boli mnie jednak, gdy okazuje się nienależny szacunek takiemu człowiekowi. Człowiekowi, co do którego – gdybyśmy nie żyli w społeczeństwie zdominowanym przez światopogląd katolicki – ogromna większość z nas zgodziłaby się, że spowodował zbyt wiele cierpienia i nie próbował nawet tego naprawić.

  6. Ameba28 Powiedział/a:

    Mój ostatni wpis zamierzałem poświęcić zdementowaniu paranoicznych pogłosek o rzekomym zawłaszczaniu przestrzeni tego bloga, dla własnych nieczystych i próżnych celów. Przestrzeni, dodam, najwyraźniej już zawłaszczonej przez niektórych redaktorów.

    Ależ nikt Ci, drogi Antyiskro, nie zarzuca, że próbujesz sobie przywłaszczyć przestrzeń bloga. Chodzi tylko o to, że nasza strona tym różni się od innych o podobnej tematyce, że w podtytule ma „Ateizm NA WESOŁO”. Mnóstwo poważnych, czy walczących serwisów ateistycznych można znaleźć bez trudu. Tutaj natomiast staramy się utrzymać stosunek tekstów zabawnych (czy też „ciekawostkowych”) do poważnych mniej więcej 80% na 20 %. To tylko o to chodziło, nie o – jak to określasz – „zawłaszczanie bloga”.

    A Twój styl nadal mi się podoba, tylko tematyka nadal nie ta…

Dodaj komentarz