Londyn: przestój modlitewny
Dyrekcja zakładu transportu w Londynie w oficjalnym oświadczeniu przeprosiła pasażerów za opóźnienie powstałe w wyniku modlitwy muzułmańskiego kierowcy.
Do incydentu doszło w poniedziałek, 1 lutego w autobusie nr 24 jadącym przez północny Londyn. Kierowca nagle zjechał na pobocze i zatrzymał autobus. Następnie rozłożył matę do modlitwy, zdjął buty, obrócił twarz w stronę Mekki i zaczął się głośno modlić po arabsku.
Pasażerowie autobusu patrzyli na to „z mieszaniną szoku i niedowierzania”. „Gdy skończył się modlić po prostu wstał, zapalił silnik i ruszył dalej” powiedziała dziennikowi Daily Telegraph Gayle Griffiths, która podróżowała autobusem z trójką dzieci.
Londyński zakład transportu w oficjalnym oświadczeniu stwierdził, że „szanuje przekonania religijne wszystkich swoich pracowników”. Zarazem przypomniał, że pracownicy, którzy muszą się modlić powinni robić to w trakcie przerw. „W garażach i innych budynkach należących do transportu miejskiego są małe pokoje, gdzie można się modlić.”
Źródło: Gazeta.pl
Ciekawe jaki byłby komentarz dyrekcji tego zakładu transportu, gdyby np. kierowca był katolikiem i podskoczył sobie, po drodze, do kościoła żeby się wyspowiadać. Myślicie, że wtedy też powiedziałby” ”szanuje przekonania religijne wszystkich swoich pracowników”?
Boże, błogosław ateizm
Ameba
11 Luty 2010 @ 15:22
Gdyby podskoczył do kościoła mogłoby z nim być źle. Gdyby natomiast zjechał na pobocze, zatrzymał autobus, rozłożył składany konfesjonał, na miejscu księdza położyłby laptopa/netbooka/tablet z księdzem udzielającym rozgrzeszenia on-line i się wyspowiadał, to pewnie dyrekcja postąpiłaby podobnie :) .
11 Luty 2010 @ 20:06
A gdyby zabrał księdza ze sobą? ;)
13 Luty 2010 @ 10:12
Nieporęczne…
12 Luty 2010 @ 17:32
Kierowca złamał prawo i powinien ponieść konsekwencje.
12 Luty 2010 @ 23:07
I poniósłby, gdyby nie był muzułmaninem. A że jest, a wszyscy się muzułmanów boją…
13 Luty 2010 @ 10:12
W jaki sposób złamał prawo? W Londynie zjeżdżanie na pobocze jest karalne ;) ?
13 Luty 2010 @ 13:08
Kodeks Pracy zapewne. Ja bym to podciągnął pod działanie na szkodę przedsiębiorstwa. W końcu świadomie spowodował spóźnienie, czym naraził przedsiębiorstwo na straty.