[...]
Dziś parę słów o Matce Bożej z Guadalupe, właśnie dlatego, że nie łatwo znaleźć jest coś co rzucałoby trochę światła na ten rzekomy cud. Sprawa nie jest bynajmniej trywialna, w końcu mówimy o największym katolickim sanktuarium, ustępującym w licznie wiernych jedynie Watykanowi. Bez trudu wynajdziemy wszelkie informacje o dziwach związanych z obrazem Meksykańskiej Maryi i niczego co by je podważało. Począwszy od Wojtka Cejrowskiego po “Nie do wiary” kończąc, od lat nabija się nam głowy głupotami o tym obrazie, skąpiąc choćby jednego słowa zdrowego krytycyzmu. Czy rzeczywiście na obrazie wiszącym w Guadalupe “nie znaleziono żadnych farb, żadnych barwników, ani pozostałości szkicu (nasza-arka.pl)” a “wielu sceptyków i racjonalistów w konfrontacji z faktami, które odkryli, badając święty obraz, odrzuciło swój sceptycyzm i nie wiarę, klękając przed tajemnicą niewidzialnego Boga (opoka.org.pl)”?
Matka Boża z Guadalupe jest XVI wiecznym obrazem, który został przez nią zesłany za pośrednictwem Juan Diego. Jak głosi legenda, prosty chłop Juan Diego Cuauhtlatoatzin miał dostarczyć go w postaci worka kwiatów, aby owe kwiaty same w nadnaturalny sposób utworzyły na tkaninie wizerunek Maryi. Z racji tego iż autorką obrazu jest Matka Boska, żadne katolickie oczy nie potrafią dostrzec w nim zwykłego malowidła. Tęgie umysły patrzą i patrzą i nic, nie wiadomo jak powstał, wszystko co z nim związane jest niezwykłe, tylko boska siła stworzyć mogła takie dzieło. Wiem, iż poczucie czy coś jest narysowane jest subiektywne, twierdzę jednak że średnio inteligentne dziecko przy odrobienie chęci dostrzeże, że Guadalupe to najzwyklejszy obraz. Spójrzmy jedynie na górę obrazu. Ponadczasowa Matka Boska namalowała się w konwencji typowej dla okresu i zawiera w sobie rysy XVI wiecznego Meksyku. Postać jest w rzeczywistości zbiorem atrybutów chrześcijańskich i azteckich (bogini matki Tonantzin) namalowanym w typowej kolorystyce (zieleń, błękit) Niepokalanej. Matka Boska albo nie ma talentu do
rysowania, albo nie była tak piękna jak o niej mówią, ponieważ jej twarz nie znajduje się na środku głowy (A), lecz jest dość mocna przesunięta w prawo. U góry (B) widać zamalowaną koronę, zaś oczy zawierają ordynarnie namalowane kontury (znane na malowidłach, nieznane w naturze) (C). Na lewym policzku Marii widać ewidentnie grubszą warstwę farby tworzącą cień (D). Ciekawym argumentem, iż jest to najzwyklejsze i to nie najlepsze malowidło, są złote pasy biegnące po ubraniu Matki Bożej z Guadalupe (E). Perspektywa czy jakiekolwiek zagięcia zdają się nie dotyczyć biegnących od głowy do stóp ozdobnych pasów, w konsekwencji wyglądają tak jak wyglądać nie mogą – otóż na całej wysokości mają tą samą szerokość. Cała zaś Najświętsza Panienka pokryte jest gwiazdami (F) i trzeba złej woli, aby nie dostrzec dziecinnej konwencji w której zostały namalowane. Takich demaskujących niedociągnięć jest na obrazie wiele, polecam zapoznać się z analizą całości postaci w książce “The mystery chronicles” (rozdział: Image of Guadalupe, Myth-perception). Wyniki badań upublicznione 2002 roku przez konserwatora obrazu Jose Rosalesa potwierdziły tylko, iż to nie różami wyręczyła się Maria, lecz niestety musiała zakasać rękawy i wziąć pędzel do ręki. Cały materiał zagruntowany jest siarczanem wapnia i zostało namalowane z użyciem materiałów i metod popularnych w XVI wieku. Zdjęcia w podczerwieni ujawniły również szkic obrazu, wykonany sadzą. Stąd też wiemy, że dłonie Matki Bożej z Guadalupe zostały przy malowaniu zmodyfikowane w stosunku do pierwotnych założeń. Odkrycia te nie dla wszystkich byłyby zaskoczeniem. Na namalowanie ludzką ręką wskazywano już w czasie pierwszych szczegółowych oględzin obrazu w 1556 roku, wymieniając nawet potencjalnego autora, indiańskiego malarza Marcos’a Cipaca.
Jeśli istnieją zatem tak przekonujące dowody przeciwko niebiańskiemu pochodzeniu obrazu, dlaczego skądinąd wykształceni ludzie trwają przy jego cudowności podnosząc coraz nowsze i dziwniejsze argumenty (zaczynając od tego że jest niezniszczalny, po odpychanie przez niego komary). [...]
Oczywiście to tylko wstęp. Dla zainteresowanych pozostała część tekstu na TYM blogu.
Boże, błogosław ateizm
Ameba









A są jakieś mniejsze wersje tegoż? Przydałby mi się w lecie na te komary właśnie, bo lecą do mnie okrutnie ;->
Ciekawe, czy ktoś już tę domniemaną niezniszczalność obrazu zdołał przetestować? :-> W końcu tak niewiele potrzeba, by udowodnić wszem wobec, iż mamy cud.
Nie rozumiem jak katolicy mogą się modlić do obrazów. Czy nikt nie szanuje drugiego przykazania z dekalogu?
Rzekł Ateista , a nikt nie mówił ci o 1 przykazaniu…Ateizm to też religia, która stawia człowieka i jego wiedzę na pierwszym miejscu.
Pozwól, że jako odpowiedź zacytuję fragment pewnego wpisu z innego niż nasz bloga:
Źródło: http://ateista.blog.pl/
Hmm… a może to było do pierwszego. W każdym bądź razie tak jest w biblii:
“4Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. 5Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; 6a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.”
Księga Wyjścia 20, 2–17
“8Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. 9Nie będziesz się im kłaniał i służył. Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, 10a czynię miłosierdzie na wiele tysięcy miłującym mię i strzegącym przykazań moich.”
Księga Powtórzonego Prawa 5, 6–21
Sięgaj częściej do Biblii, to może odkryjesz coś więcej…
Psalm 14(13), wers 1
Czyżbyś próbował/-a dowieźć, że Biblia jest miejscami sprzeczna? Dziwne podejście jak na katoliczkę ;)
Katolicy nie modlą się do obrazu tylko do wizerunku który ten obraz przedstawia, jeśli przedstawia Matkę Bożą to za pośrednictwem obrazu modlą do do Matki Bożej. Podobnie rzec się ma ze zdjęciem które przestawia rodzinę czy znajomych którzy nie są w rzeczywistości rodziną tak jak obraz nie jest Bogiem ale przedstawiają rodzinę,znajomych tak jak obraz przedstawia Boga. Niedorzecznością jest więc sądzić że chrześcijanie czczą obrazy, tak jak człowiek szukający stacji benzynowej nie zatrzyma się przy znaku i nie będzie prosił o zatankowanie lub będzie chciał sam zatankować(uznano by go za wariata) tak samo chrześcijanin nie czci obrazu tylko wizerunek, który ten obraz przypomina, osobę którą przedstawia. Obraz,wizerunek, czyli znak przypomina mu o Bogu.
“Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że Tajemnice Królestwa objawiłeś prostaczkom”
Do wejrzenie . Zaraz zaraz, czegoś tu nie rozumiem . Wynika z tego, że katolicy bez jakiegokolwiek pośrednictwa nie potrafią się modlić i że modlitwy nie do jakiegoś świętego precjoza, nie docierają do katolickiego bóstwa . Wynika z tego, że na taki obraz można np. napluć . Wszak nie jest obiektem kulty . Z drugiej strony, czcicie wizerunek nie obraz . Czyli jak napluję na obraz to w porządku . Jak na wizerunek to naruszę katolickie uczucia religijne . Co to są do cholery te “uczucia” i dlaczego tylko katolickie mają być chronione? Co z uczuciami np. takiego ateisty? Co z drugim przykazaniem?
Problem polega na tym drogi użytkowniku że chrześcijanie nikogo do niczego nie zmuszają. Nie słyszałem aby były łapanki na ateistów, czy wręcz chamskie opluwanie ateistycznego sposobu życia i myślenia jak też to próbują robić ateiści i wrogowie Kościoła z chrześcijaństwem usilnie czyniąc z siebie rzekomo “ofiary chrześcijaństwa” w dodatku wołając o “tolerancję” ich poglądów.A czy chrześcijanie niszczą, plądrują i zmuszają na siłę kogokolwiek?Czy nie widać tu ewidentnej manipulacji tym określeniem?Cynizmu.Nikt nikogo nie przymusza, masz wolną wolę, otrzymałeś życie (bo samego siebie nie stworzyłeś) w moim mniemaniu od Boga – wybacz ja nie jestem synem małpy, czy osła jak twierdzą niektórzy – i także z tego życia będziesz rozliczany. Nikt nikogo do niczego nie zmusza i ja Ciebie również nie zmuszam do swojej wiary czy poglądów.Prawdą jest że często brakuję ateistom merytorycznych argumentów więc używają najprostszych metod – złość, pogarda, oplucie, znieważenie, robienie z siebie ofiary. Dlaczego tak się dzieje? Gdzie jest “tolerancja” o której tak dużo mówią? Dla mnie to jest oczywiste.Prawda nigdy nie była popularna,pożądana ani “sławna”.A dlaczego?Trudno żyć według Prawdy.Jeśli chodzi o drugie przykazanie to brzmi ono dla mnie tak:”Nie będziesz używał imienia Pana, Boga twego, nadaremnie” i to jest oficjalne przykazanie dla katolika, wcześniejsze wymieniane przez poprzednich użytkowników to przykazanie w innych wyznaniach tj.filoński, prawosławny, anglikański, protestancki. Użytkowniku Jermaj ja Cię nie potępiam dlatego że jesteś ateistą. Twój wybór wolny człowieku. Ciesz się życiem :) i jeszcze jedno. Warto codziennie stawiać sobie pytanie – czy rzeczywiście moje poglądy i moje myślenie daje mi szczęście i radość dnia codziennego? I czy daje szczęście moim najbliższym? To proste pytania.Pozdrawiam
A wizerunek jest obrazem, więc chrześcijanie modlą się do symboli i obrazków, czyli łamią nakazy Słowa Bożego, czyli Biblii.
Czyli kontynuując:
“4Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. 5Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; 6a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.”
Księga Wyjścia 20, 2–17
“8Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. 9Nie będziesz się im kłaniał i służył. Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, 10a czynię miłosierdzie na wiele tysięcy miłującym mię i strzegącym przykazań moich.”
Księga Powtórzonego Prawa 5, 6–21
Typowe jest dla Was, katolików, zmienianie tematu. W przeciwieństwie do Was Świadkowie Jehowy potrafią polemizować i nie boją się tego. Drogi użytkowniku “wejrzenie” dyskusja tu trwa na temat obrazu, a nie tego, że ktoś ateistów zmusza do wyznawania “jedynej i słusznej wiary, jaką jest chrześcijaństwo”, co w zasadzie kłamstwem nie jest, ponieważ jeśli nie jest to nacisk KK, to jest to nacisk społeczny. I błagam – nie rób z NAS prostaczków, gburów, głupców, bandy chamów itp.
“Prawdą jest że często brakuję ateistom merytorycznych argumentów więc używają najprostszych metod – złość, pogarda, oplucie, znieważenie, robienie z siebie ofiary. Dlaczego tak się dzieje? Gdzie jest “tolerancja” o której tak dużo mówią? Dla mnie to jest oczywiste. ”
I VICE VERSA. Gdzież miłość bliźniego, która głosił Wasz Bóg – Jezus Chrystus?
Niesamowita sprawność w posługiwaniu się Pismem Świętym, w które przecież nie wierzysz?
To głupie posługiwać się argumentami w które się nie wierzy…
poproszę o jakieś argumenty z religii Ateistycznej.Pozdrawiam Cię Bracie / Siostro
Dlaczego argumentów na temat nietrzymania się przez katolików Biblii miałby/miałaby szukać poza nią? Przecież to nielogiczne. Jeżeli stawia tezę, że katolicy nie trzymają się nakazów Biblii – ich świętej księgi, jedyną logiczną drogą argumentacji jest podać konkretne fragmenty tejże księgi by pokazać, że katolicy do tych właśnie fragmentów się nie stosują.
Bzdura. Pismo Święte mówi wyraźnie aby człowiek nie czynił sobie żadnych figur,wizerunków,których nasępnie używałby jako pomocy w sprawowaniu kultu.
Boga należy czcić w “duchu i prawdzie”
“Nie modlą się do obrazu, tylko do wizerunku.”
Modlą się do Matki Bożej? A to nie bałwochwalstwo czasem? Modlić to się podobno można do Boga jedynie. No chyba, że Maryję uznamy za boginię, co już dawno nieoficjalnie uczynił KK…
“KK 60. Jedyny jest pośrednik nasz według słów Apostoła: “Bo jeden jest Bóg, jeden i pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który wydał samego siebie na okup za wszystkich” (1 Tm 2,5-6). Macierzyńska zaś rola Maryi w stosunku do ludzi żadną miarą nie przyćmiewa i nie umniejsza tego jedynego pośrednictwa Chrystusowego, lecz ukazuje jego moc. Cały bowiem wpływ zbawienny Błogosławionej Dziewicy na ludzi wywodzi się nie z jakiejś konieczności rzeczowej, lecz z upodobania Bożego i wypływa z nadmiaru zasług Chrystusowych, na Jego pośrednictwie się opiera, od tego pośrednictwa całkowicie jest zależny i z niego czerpie całą moc swoją, nie przeszkadza zaś w żaden sposób bezpośredniej łączności wiernych z Chrystusem, przeciwnie, umacnia ją.
KK 61. Błogosławiona Dziewica, przeznaczona od wieków łącznie z wcieleniem Słowa Bożego na Matkę Boga, stała się tu na ziemi, z postanowienia Opatrzności Bożej, Matką – żywicielką Boskiego Odkupiciela, w sposób szczególny przed innymi szlachetną towarzyszką i pokorną służebnicą Pana. Poczynając, rodząc, karmiąc Chrystusa, ofiarując Go w świątyni Ojcu i współcierpiąc z Synem swoim umierającym na krzyżu, w szczególny zaiste sposób współpracowała z dziełem Zbawiciela przez wiarę, nadzieję i miłość żarliwą dla odnowienia nadprzyrodzonego życia dusz ludzkich. Dlatego też stała się nam matką w porządku łaski.
KK 62. To zaś macierzyństwo Maryi w ekonomii łaski trwa nieustannie – poczynając od aktu zgody, którą przy zwiastowaniu wiernie wyraziła i którą zachowała bez wahania pod krzyżem – aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych. Albowiem wzięta do nieba, nie zaprzestała tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny.
Dlatego też do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele tytuły: Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy, Pośredniczki. Rozumie się jednak te tytuły w taki sposób, że niczego nie ujmują one ani nie przydają godności i skuteczności działania Chrystusa, jedynego Pośrednika.
Żadne bowiem stworzenie nie może być nigdy stawiane na równi ze Słowem wcielonym i Odkupicielem, ale jak kapłaństwo Chrystusa w rozmaity sposób staje się udziałem zarówno świętych szafarzy, jak i wiernego ludu, i jak jedna dobroć Boża w rozmaity sposób rozlewa się realnie w stworzeniach, tak też jedyne pośrednictwo Odkupiciela nie wyklucza, lecz wzbudza u stworzeń rozmaite współdziałanie, pochodzące z uczestnictwa w jednym źródle.
Otóż Kościół nie waha się jawnie wyznawać taką podporządkowaną rolę Maryi, ciągle jej doświadcza i zaleca ją sercu wiernych, aby oni wsparci tą macierzyńską opieką, jeszcze silniej przylgnęli do Pośrednika i Zbawiciela.
KK 63. Błogosławiona zaś Dziewica z racji daru i roli boskiego macierzyństwa, dzięki czemu jednoczy się z synem Odkupicielem, i z racji swoich szczególnych łask i darów związana jest głęboko także z Kościołem: Boża Rodzicielka jest, jak uczył już św. Ambroży, pierwowzorem (typus) Kościoła, w porządku mianowicie wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem. W tajemnicy bowiem Kościoła, który sam także słusznie nazywany jest matką i dziewicą, Błogosławiona Dziewica Maryja przodowała najdoskonalej i osobliwie, stając się wzorem dziewicy i zarazem matki. Wierząc bowiem i będąc posłuszną, zrodziła na ziemi samego Syna Boga Ojca, i to nie znając męża, Duchem Świętym zacieniona, niby nowa Ewa, która nie dawnemu wężowi, lecz wysłannikowi Boga dała wiarę nie skażoną żadnym wątpieniem. Zrodziła zaś Syna, którego Bóg ustanowił pierworodnym między wielu braćmi (Rz 8,29), to znaczy między wiernymi, w których zrodzeniu i wychowywaniu współdziała swą miłością macierzyńską.”
To jest fragment Konstytucji dogmatycznej o Kościele “LUMEN GENTIUM” Jana Pawła II także odsyłam do źródeł bo powiem to dobitnie – nie macie wiedzy podstawowej jeśli chodzi o Kościół Katolicki i niezrozumiałym jest dla mnie to że tak bez krytycznie plujecie i poniżacie tą wiarę i instytucję, ale dzisiaj jest taki trend w świecie i walka z chrześcijaństwem pod przykrywką “tolerancji”.
Do wejrzenie
Kpisz czy o drogę pytasz . Taki wyidealizowany obraz chrześcijaństwa może powstać tylko w głowie fanatyka . Jestem szczerze rozbawiony stwierdzeniem jakoby cyt. ” chrześcijanie nikogo do niczego nie zmuszają” . Owszem nikogo za brak wiary nie skazujecie na śmierć, ani nikogo już nie palicie na stosie . Krk doskonale przystosowuje się do aktualnie panującego systemu politycznego . Jest w tym mistrzem . Dzięki oceanowi hipokryzji i oportunizmu przetrwał . Wracając do meritum . Krk nie zmusza bezpośrednie nikogo do przestrzegania i wyznawania jego ideologii . Robi to w sposób bardziej subtelny, ale równie skuteczny, choćby przez wpływ na ustawodawstwo . Mam wyliczać na jakie ustawy miał wpływ w mniej, lub bardziej jawny sposób? Co do mniej lub bardziej chamskiego opluwania ateistycznego sposobu życia, to jako przykład podam Pana Pieronka .Wystarczy . Nie słyszałem, aby którykolwiek ateista wzbraniał katolikom wyznawania ich wiary . Co do tolerancji to postaraj się jakikolwiek symbol innej religii, czy ateizmu powiesić w Sejmie RP . To czy Ci się uda, czy nie będzie wykładnikiem tolerancji katolickiego Sejmu i katolików . Pokaż mi akapit mego wpisu w którym jestem niemerytoryczny, cyniczny, znieważający, pogardliwy, opluwający i robiąc z siebie ofiarę chrześcijaństwa ? Co do przykazań to myślałem, że wasz bóg jasno i wyraźnie je określił i brzmią one jednoznacznie i niezmiennie od tysięcy lat dla wszystkich chrześcijan, ale widocznie myliłem, się lub Twój dekalog napisał inny bóg. O moje szczęście nie martw się . Wbrew katolickim wyobrażeniom, życie bez waszego bóstwa czyni mnie naprawdę wolnym i szczęśliwym . Dzięki łaskawco za brak słów potępienia z powodu mego ateizmu . Oskarżasz mnie i chyba nie tylko mnie o robienie z siebie “ofiary chrześcijaństwa “. Przecież to katolicy i Krk cierpią od zawsze na syndrom oblężonej twierdzy . To przecież was zespala wspólna walka z wyimaginowanym “wrogiem” i “wiecznym prześladowaniem” . Oczywistym zaprzeczeniem owej teorii np. w Polsce jest liczba kościołów i nigdzie na świecie niespotykana strefa wpływów we wszystkich dziedzinach życia i subwencji ze strony państwa . Gratuluję wiedzy o powstaniu życia na Ziemi . Zapewne z braku merytorycznych argumentów nie popartymi żadnymi dowodami twoja wiara w kreacjonizm musi być bardzo silna . Szkoda że ślepa . Czego najlepszym dowodem jest bezkrytyczne podejście do mitów i legend chrześcijańskich . Gdybyś choć trochę “pogrzebał” w historii Twojej religii i wiary to przekonałbyś się, że z prawdą o której wspominasz, wasza religia nie ma nic wspólnego . Nie jest moi celem podważać którykolwiek filar Twojej wiary . Sam wszak kułeś ową prawdą w oczy, więc Ci tą prawdę “objawiam” . Zdajesz sobie sprawę, że wszystkie Twoje wierzenia, Ewangelia, Biblia, zostały stworzone przez ludzi i dla ludzi . Z prawdą historyczną niewiele mają wspólnego . Znam przynajmniej 10 mitologicznych postaci, o identycznym z Chrystusowym życiorysie z tym, że owi herosi żyli na długo przed nim . Reszta bajek i legend została “dorobiona” w zależności od sytuacji i potrzeb . Powoływanie się przez Ciebie na ową “prawdę” w stosunku do osób dla których wiedza nie jest abstrakcją i traktowanie ich ( co jest charakterystyczne dla katolików ) z pobłażliwą wyższością i politowaniem mija się z celem . Czekam na merytoryczną odpowiedź co do przykazań . Kto i dlaczego je zmienił zastępując poniekąd boga .
Drogi Kolego/Koleżanko… Jeśli np. zgadzałabym się z wiarą w Boga i jednoznacznie z tym – czytałabym Biblię, a nie zgadzałabym się z naukami KK, to kim wg. Ciebie jestem? Żydem? Świadkiem Jehowy? Kim? Odpowiesz mi prosto na pytanie?
Polecam Ci pozycję “Wyznania Egzorcysty” na wesoło :) jak taki(a) wesoła jesteś :)
Dziękuję i w zamian polecam film “Egzorcyzmy – wierzyć, nie wierzyć”, który podzielony na 5 części można znaleźć na yt. Egzorcyzmy okiem psychologów, psychiatrów, neurologów, neurobiologów i innych naukowców z dziedzin zajmujących się mózgiem.
Link do części 1/5:
Szkoda że autor nie powiedział nam o tym że w oku Matki Boskiej odbijają się postacie (duchowni i czarnoskóra kobieta). Więc obraz został tak dokładnie namalowany że żaden malarz z XXI wieku nie może go podrobić. Pozostaje wierzyć albo nie.
Autor o tym mówił, tylko ja nie przekazałem. Zapraszam do strony w źródle. (Netykieta nie pozwala kopiować całości wpisu z czyjegoś bloga, a jedynie kawałek, żeby następnie zaprosić czytelników do doczytania na blogu macierzystym dla wpisu.)
Do krys . Nie ma czego żałować . Jeżeli te nieregularne plamy w oku nazywasz postaciami i którego to obrazu żaden XXI wieczny malarz nie potrafi skopiować to gratuję wyobraźnie i braku wiedzy na temat kopiowania obrazów . Fakt że każdy widzi to co chce zobaczyć . Owe postacie możemy porównać do “wykwitów” na murach, drzewach czy jak ostatnio na chipsach . Podziwiam tych “szczęśliwców, którzy potrafili podać liczbę tych postaci, kolor skóry i płeć .
aha czyli ty badałeś ten obraz??
Jak chcecie swą niewiarę udowadniać samym sobie, nie ma sensu podawać bzdurnej literatury, lepiej zająć się od razu czymś przyziemnym – przecież już nic więcej wam nie zostało.
http://milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/acheiropoietos_z_guadalupy.html
Wszystkich, którzy jednak chcą wiedzieć więcej, zapraszam do lektury NT, bo Stary Testament często dotyczy np. złotego cielca, co niekoniecznie da się dopasować do objawień, czy “modlitw do Boga za wstawiennictwem…”. A słyszał ktoś o zmienionym prawie, nowym przymierzu? “Aby zrozumieć sens autora, trzeba zgodzić wszystkie sprzeczne ustępy.” (Blaise Pascal “Myśli”)
Szukajcie! Szukajcie!
To są sprawy niepojęte i niewytłumaczalne. Boga nie zobaczycie przez mikroskop czy teleskop……Bądź co bądź to nie są farmazony, tylko moje obiektywne zdanie. Jeśli umrę i nic tam nie będzie, to miałem przynajmniej nadzieje na coś lepszego, a po was pozostanie tylko cuchnąca hipokryzja.
“Ateiści przecież muszą mówić
coś swoim dzieciom…” John Eksteter
każdy badacz może swoje 3 grosze wrzucić, pytanie tylko komu wierzyć, noblista uznał, że obraz nie został namalowany z uzyciem znanych wówczas farb.
a jakis pseudo badacz twierdzi żę obraz infatylny i namalowany.
powstał 500 lat temu, trudno oceniac czy infantylny, ciekawe jak za 500 lat ocenią Tańczący z gwiazdami/
czy ateizm jest wiarą? jak najbardziej jej wyznawcy wierzą, że Boga nie ma i nie on stworzył świat, wierzą żę świat powstał z niczego i i ich wiara oparta jest w istocie na Niczym. co ciekawe ich wiara powstaje w opozycji do innych religii, ich religia ma sens tylko wtedy gdy sa inne religie, bo czym by sie zajmował ateista gdyby nie było żadnej innej wiary i Boga w świadomości innych ludzi, chcą byc mądrzejsi i nowocześniejsi i staraja sie to manifestować – w istocie ich postawa jest dla ludzi wierzących tylko potwierdzeniem istnienia Boga.
najzwyczajniej różnorodność, sa ludzie mądrzy i ci trochę mniej, są ludzie dobrzy i mordercy, uczynni i zlodzieje, wierzący i ateisći etc.
każdy ma wolna droge i wybiera sobie religie, jedną z nich jest ateizm.
No chyba na prawdę nie znasz wstydu i znaczenia pojęć na dokładkę, a pysznisz się jakbyś posiadał nie wiadomo jaką wiedzę. Ateizm to nie żadna religia, bo nie stopień zaangażowania w głoszenie swoich poglądów decyduje o religijności, tylko przedmioty kultu, rytuały, dogmaty itd. Ateiści tego nie mają, mało tego, nie są kolektywem ale mogą mieć różne zdanie i żadna klątwa nie spadnie na jednego ateusza od jakiegoś tam “guru”. Oczywiście że ateizm wyrósł w opozycji do religii, a jest zaangażowany dlatego, ponieważ wiara w krasnale i astrologię nie wpływa aż tak mocno na nasze życie polityczne i społeczne jak religia. Religia wpływa przyczyniając się do absurdów i nieszczęść. Bo poza tym że jestem ateistą jestem też a-astrologiem. Widzisz, nawet odpowiednich słów nie ma. Ludzie mają różne kaprysy, wielu z nas chciałoby wrócić do dawnych czasów, małe dzieci chcą z dnia na dzień stać się dorosłymi, chcielibyśmy także żyć wiecznie. Ewolucja nas wyposażyła w świadomość, wyobraźnię, dlatego też mamy kaprysy których się spełnić nie da. Ale mamy też inteligencję, która przy użyciu dobrych narzędzi może stać się sceptycyzmem. Dlatego nie jest moim wyznaniem wiary, iż np stygmatycy nie mają prawdziwych stygmatów. Bardziej prawdopodobne są naturalne czynniki, oszustwo włączając. WIARYGODNOŚĆ- słyszałeś o tym? Wiary-godny to ten co daje garść dowodów żeby chętniej wierzyć. Religie odwrotnie, jesteś cnotliwy im ślepiej wierzysz. Ale tu działa już indoktrynacja. Wszystko co wokół nas jest jest tak niedoskonałe, również przyroda, że nie trzeba tu przywoływać wielkiego pana który to stworzył. Wszystko wskazuje na ewolucję. A bóg posługujący się ewolucją to bzdura czyniąca z boga idiotę. A chyba w takiego nie wierzysz. Tak więc chłopcze pokory trochę nabierz, nie do swojej doktryny która ci mózg wyprała, tylko do FAKTÓW w opozycji do twoich POBOŻNYCH ŻYCZEŃ. Ja jako ateista wierzę w FAKTY i interpretuję je poprzez znajomość innych FAKTÓW które wiadomo że są FAKTAMI, bo jest to empirycznie UDOWODNIONE. A jeśli chcę poczuć jakąś “transcendencję”, to np słucham muzyki, nie musząc się łudzić co do natury świata jak jakiś cholerny dzieciak.
Ateista – astrolog…Fakty- pobożne życzenia…empiryczne dowody – transcendencja.
Masło maślane. Ja studiowałam 5 lat biologię i doszłam empirycznie do wniosku, że teoria ewolucji jest tylko teorią równą innym teoriom na ten temat. Nie wierzysz w życie wieczne to czemu tak Cię drażnią ludzie wierzący? Przecież umrzesz i ślad po Tobie zaginie, nic po Tobie nie zostanie właściwie to twoje życie nie ma sensu…według Twoich teorii. Religia przyczynia się do absurdów i nieszczęść? Pewnie ,że nie nie wszystkie religie niosą dobre wartości, ale uruchom swój empiryczny umysł, przeanalizuj co przyniosło światu prawdziwe zło. Faszyzm, komunizm to właśnie ateistyczne twory które chciały zastąpić religię. Oczywiście dzisiaj już nas oświeciło,że to nie to , więc dalej trzeba wyprzeć religię, trzeba wyznawać laicyzm, liberalizm i zrobić ze wszystkiego masło – maślane, żeby już nikt nie wiedział co jest dobre, a co złe.
Ale pocieszające jest to, że św. Paweł był najwścieklejszym wrogiem chrześcijan, których prześladował ze szczera pasją, a ostatecznie został najgorliwszym apostołem Dobrej Nowiny. Dla ludzi którzy piszą na takich forach na pewno religia jest bardzo ważna. To dobrze, bo każdy człowiek ma wrodzoną religijność , która jednak manifestuje się na różne sposoby, co związane jest z przeżyciami, wychowaniem, doświadczeniami. Astrologia to przecież próba znalezienia odpowiedzi . Jednak kierując się rozumem trzeba szukać we właściwych miejscach.” Szukajcie, a znajdziecie”
No nie można lepiej udowodnić swojej głupoty i ignorancji. Prawda obroni się sama. Mimo wszystko pozdrwiam.
Fakt jest taki: kto nie chce wierzyć, ten nie będzie wierzył! Jeśli Kogoś nie chcemy, to ten Ktoś nie przyjdzie. Jeśli zaś chcemy – to przyjdzie i będziemy wiedzieć bez żadnych wątpliwości, że to On. I nie będą nam potrzebne takie mętne i zawiłe rozumowania jakie można znaleźć na tym portalu. Prawda jest prosta.
Mówienie ateisty o Bogu i wierze jest tak komiczne, jak mówienie analfabety o fizyce kwantowej! Po prostu ateiści nie mają dostępu do rzeczywistości, w której żyje Bóg.
Moja rada jest taka: szukajcie prawdy o życiu i przyjmijcie postawę AGNOSTYKA -” nie wiem czy Bóg istnieje”, ale jeśli istnieje, to chciałbym wiedzieć.
Pozdrawiam i życzę poznania Prawdy!
Dlaczego autor tego bloga zaprzecza badani naukowców i do tego często niewierzących.
Jeśli tak ma wyglądać szukanie prawdy w waszym ateizmie to niech was..Pan Bóg broni
ale nieuk z autora artykułu heheh. ciekawe czy widział na żywo ten Obraz. my katolicy nie modlimy sie do obrazów panie wierzący ateisto, fuuu jak to brzmi modlimy sie do Jedynego Boga Ojca! A obraz to tak jak zdj. twej matki czy ojca albo kogoś kto nie żyje i co wyrzucasz takowe czy czasem oglądasz? każde wspomnienie świętego kończące wszelką modlitwę uwieńczone jest słowami: Przez Chrystusa Pana naszego, który z Tobą żyje i króluje…. Szczęść Boże!! :)
Ten obraz był badany przez naukowców, także takie argumenty co Ty podajesz nie są obiektywne i nie badane przez naukowca, trzeba obraz zobaczyć z bliska a nie tak jak Ty z internetu….a co powiesz na układ gwiazd na (tilmie) płaszczu ?? taki sam jak układ gwiazd w 1531 roku , a poza tym to płótno miało prawo przetrwać 20 lat a jak widzisz do tej pory nic się z nim nie stało a to jest prawie 500 lat! . Oczywiście są jeszcze symbole o który warto przeczytać , dowiedzieć się więcej .. no i to co znajduje się w oczach..
a co do egzorcyzmów to dlaczego tak bardzoo opętany boi się wody święconej i krzyża skoro jest to tylko od mózgu??? niech ktoś odpowie z agnostyków..
A kto tam wie, co sobie szaleniec uroił. Może boi się księdza i jego rzeczy, albo wyobraża sobie, że faktycznie jest diabłem. Mało to w szpitalach psychiatrycznych ludzi z różnych epok, kosmitów, istot z legend i demonów?
ten obraz badało kilku naukowców w przestrzeni czasu…
http://www.youtube.com/watch?v=42Y80lONtuQ
I WSZYSTKO NA TEMAT CIENIUTKIEJ PRÓBY NEGACJI CUDOWNOŚCI TEGO WIZERUNKU. TAKA RGUMENTACJA, TO ŻENUA.
aj Murlok, toż Mojżesz ile dni wykuwał ten dekalog na płytach? napisał go pod siebie, żeby lud se podporządkować, jeżeli w tej sferze chcemy pisać. Czy Kościół Katolicki jest jak Mojżesz, który by dziś tak ucieśniał ludzi? jak już do połowy XVIII wieku, później widział, że nie może być surowy, jak Starotestamentalny Bóg Ojciec, ale jak Syn, który przyniósł oswobodzenie, równość Miłość i Miłosierdzie. To tylko Przenajświętsza Putana Eclesiae znów stanęła jako Bóg Ojciec, zapominając o Synu, który się też ofiarował za świat, ale ta zawiść tęskniła za złotem i bogactwem, z czego cały 8 grzech główny kościoła, ale za to wszyscy-z wyjątkami wyswięceni na kapłanów będą pokutować. Ich głowami bedzie wybrukowane piekło. Ale nawet to ich nie przeraża, gdyż jak sami wiedzą, że dobrzy i sprawiedliwi kapłani idą do nieba, a grzeszni mają niebo na ziemi. Czy którys z dzisiejszych kapłanów wierzy jeszcze w Boga i zbawienie? Raczej w zbawienie finansorum i dobrum żywotum na ziemium Amen
Apropo’s badań – czytaj cie choćby w:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Matka_Bo%C5%BCa_z_Guadalupe