Pamiętacie wpis pod tytułem “Gimnastyka z Jezusem” ? Nie wyobrażam sobie aerobiku w takt pieśni kościelnych. Zresztą sami spróbujcie poćwiczyć np. w takt “Pieśni porannej”.
Trochę łatwiej byłoby przy muzyce gospel, ale i to nie wydaje się specjalnie proste – zbyt wolny rytm.
Jednak sprytni Amerykanie i na to znaleźli sposób!
So tell me: whoz in da houz?!
Ameba








Dobre. :D
Errata – jest błąd w tekście – jest: JC (czyt.: dżejsi), powinno być: JPII (czyt dżej pi i i) w imię miłości człowieka osobistego przyjaciela Matki Boskiej Zawsze Dziewicy, która wspiera jedynego prawego kandydata na prezydenta, który przy pomocy Świętego Jerzego rozprawi się ze złą potęgą Moskwy, niechaj zwycięży dobro, amen
Swoją drogą to zabawne, że facet całe życie prowadził politykę antyrosyjską i proamerykańską, a po śmierci Rosjanie oddali mu hołd, a Amerykanie zlali.
W tym nie ma nic zabawnego. To zwyczajna konsekwencja wzbudzenia szacunku..
Ale chodzi mi o to, że zwalczał Rosjan i promował Amerykanów, a po jego śmierci to Rosjanie oddali mu hołd, a Amerykanie mieli głęboko w nosie.
niezły bicik… ;)
Serio, to jest wkręcające! Do tego treść po prostu rozbrajająca… prawdopodobnie będę to nucił cały weekend :(
Cholera w pada w ucho. Who’s in the house? JC :)