Jak słusznie zauważyli czytelnicy w komentarzach do mojego poprzedniego wpisu, kwestia obecności, rolii i kultu świętych w katolicyźmie jest dość zagmatwana. Z jednej strony mamy Boga Ojca, który jest nieskończenie doskonały, sprawiedliwy, wszechwiedzący, niezmienny, [...] a z drugiej świętych – ex ziemiam, który w jakiś sposób odznaczyli się podczas życia doczesnego, a ich zasługi (także te dokonane po ich śmierci) zostały potwierdzone przez papieskich rzeczoznawców. Czy owemu przewspaniałemu Bogu potrzebni są święci?
A jeśli założymy, że tak, to jaką mogą oni pełnić rolę? To pytanie rozważał właśnie w tej notce, która jest drugą częścią trylogii wpisów poświęconych świętym.
Święty – negocjator
Jak możemy przeczytać w artykule o świętych na Wikipedii, Kult świętych związany jest z przekonaniem, że mogą oni wstawiać się za wiernymi u Boga – są orędownikami u Boga, patronami zawodów, miast, grup społecznych. Możemy zatem wywnioskować, że gdy przykładowo pomodlimy się do Św. Antoniego o pomoc w odnalezieniu kluczy od samochodu, Antonii będzie próbował przekonać Boga do tego, ażeby ten przeteleportował kluczyki w miejsce w które aktualnie patrzymy lub też wysłał do mózgu informacje o współrzędnych zaginionej rzeczy. Znajdziemy klucze, gdy rozmowy zakończą się sukcesem (co jest potencjalnie wysokoprawdopodobne, gdyż według przekazów Św. Antoni z Padwy był elokwentny i miał czysty głos). Nieodnalezienie kluczy oznacza natomiast fiasko negocjacji Antoniego – widocznie zguba była nam pisana i na nią zasłużyliśmy.
Opisana wyżej sytuacja jest w miarę spójna i logiczna, lecz nie zapominajmy o przymiotach Boga. Wszak JAHWE wie wszystko – zna tok rozumowania Antoniego, wie jakie argumentacyjne asy kryje on w zanadżu już w chwilii ich zaistnienia w jego świadomości. Do tego Bóg jest niezmienny:
Niezmienność Boga wynika z faktu, że jest Istotą nieskończenie doskonałą, która nie może wzrastać w swojej doskonałości. Przez ten fakt Bóg nie podlega żadnej zmianie. [...] Nie ma w Nim też żadnej zmiany duchowej, gdyż odwiecznie posiada każdą doskonałość w stopniu nieskończonym.
Czy zatem Antonii ma jakiekolwiek szanse na przekonanie Boga? Odnoszę wrażenie, że nie. Bóg jest wszechmogący, jest jedynym źródłem mądrości (“Cała mądrość od Boga pochodzi, jest z Nim na wieki.” – Syr 1,1) i jakakolwiek próba perswazji z definicji jest bezskututeczna – iluzjonista znający zagadkę swojej sztuczki nie da się jej zwieść.
Święty – zawstydzacz
Jak powiedział Jan Paweł II podczas homilii w czasie mszy beatyfikacyjnej Karoliny Kózkówny:
Czyż święci są po to, ażeby zawstydzać? Tak. Mogą być i po to.
Pytanie tylko, czy święci zawstydzają TurboDymoMana? Czy ich heroiczna postawa w obronie katolickiego systemu wartości zasługuje na zdroworozsądkowe uznanie? Karolina Kózkówna, o której wspominałem, zginęła w wieku 16 lat broniąc się przed gwałtem, którego chciał dokonać radziecki żołnierz. Nie chciałbym jakoś specjalnie osądzać Karoliny, ale gwałty były i są, niestety, związane z brudną rzeczywistością wojny. Paradoksalnie, dziewczyna ta została patronką Ruchu Czystych Serc, którego członkowie “postanawiają nie podejmować współżycia seksualnego przed zawarciem sakramentu małżeństwa“. Czyli chłopaka chcącego spróbować “zakazanego owocu” razem ze swoją dziewczyną możemy porównać do usiłującego dokonać gwałtu Moskala? Czuję się zawstydzony.
Święty – motywator
Gdyby jednak zinterpretować słowa papieża mniej dosłownie moglibyśmy dojść do wniosku, że święci mają motywować. Jakby nie patrzeć, pośmiertne wyróżnienie w postaci tytułu Święty/Błogosławiony ( zamiast powszechnego i nudnego “Świętej Pamięci”) jest niebywałym wyróżnieniem. Mogę się jednak założyć, że osoby uznawane dziś za świętych za swojego życia nie przewidziałby by, że mogę zostać pośmiertnie wyniesione na ołtarze. Czy zatem świadomość tego, że nasze ewentualne zasługi będą w przyszłości pozwalały na pośmiertną sławę w środowiskach wierzących jest czymś w rodzaju motywacji? Z punktu widzenia osiemnastoletniego chłopaka motywacja w Islamie (w postaci 72 dziewic) jest dużo ciekawsza. Bo czyż perspektywa możliwości zagrania w szachy z taką ilością dziewic nie jest fascynująca?
Święty – święty, święty…
Jak widać powyżej, nie udało mi się jednoznacznie określić roli świętych. A może czytelnicy mają jakaś ciekawą teorię lub chcieliby się podzielić swoimi rozważaniami?
Z trzeciej i ostatniej części serii wpisów o świętych dowiecie się m.in., kto jest patronem “mężczyzn mających złośliwe żony”.







Prawie oplułem monitor przez ciebie! Ty szatański pomiocie :P
Swoją drogą mimo, że rzadko robisz wpisy (nie zaprzeczysz, że tak jest), to jednak zawsze są glancyk: ciekawe, dopracowane, nieraz zaskakujące. Oby tak dalej.
Widzę jedną dziurę w Twoim rozumowaniu. Jak czegoś (przyjmijmy: kluczyków od samochodu) szukam na ogól znajduję to kiedy w jakiś sposób skojarzy mi się sytuacja gdzie te kluczyki ostatnio miałem. Dla każdego kto dysponuje minimalną mocą psychiczną/umysłową łatwiej będzie wywołac w moim mózgu istniejące – tylko obecnie nieuświadomione – skojarzenie niż przesłac mi komunikat zawierający jakąś informację na którą nie jestem gotowy (bo np się śpieszę i jestem wściekły że się spóźniam przez kluczyki) a którą muszę w jedyny prawidłowy sposób zinterpertowac i wyegzekwowac. Przyjąłbym raczej tą drogę jako najprostszy sposób osiągnięcia celu. Wszechmogący jako Opiekun Nas Wszystkich raczej wybrałby drogę, która mniej by go zaprzątnęła bo i tak ma sporo do roboty.
A po drugie to strasznie mnie męczą te jasne literki. Przeczytam pół posta i muszę dac oczom odpocząc. Nie można ich zmienic np na szare? średnioszare? Nie za jasne, nie za ciemne.
Wiem, można odebrac że generalnie się czepiam, ale dziękuję za zrozumienie w obu kwestiach. :)
Kiedy właśnie literki są szare. Tylko śródtytuły są biało-żółtawe. Może to kwestia ustawień Twojego monitora?
Przykład bloga z białymi literami na czarnym tle:
http://ateistaa.blog.onet.pl/
Masz rację – odebranie informacji o ostatniej interakcji ze zgubionym przedmiotem byłoby naturalne. Jednak zastosowanie tego przykładu zgubienia miało na celu tylko zobrazowanie próby hipotetycznej negocjacji między św. Antonim a Bogiem ;)
Pozdrawiam.
Rola świętych jest taka ludzka ;)… A najzabawniejszy jest problem, jaki w teologii katolickiej rodzi nad boska pozycja świętych!
Przede wszystkim, to bóg jako istota wszechwiedząca, a PRZEDE WSZYSTKIM wszechmocna, nie potrzebuje żadnej pomocy. Ludzie modlący się o cokolwiek mogliby zwracać się przecież bezpośrednio do boga, nie angażując zbytnio dusz świętych. W końcu, jak to powiedział Carlin: “czy to ma być raj? Pomaganie żywym? A kiedy przyjdzie czas, żeby położyć się na pieprzonej chmurce i chłonąć rajską rozkosz”? ;D
Również nie rozumiem po co Bogu święci i aniołowie jak sam może wszystko załatwić. Oprócz tego po co w ogóle stwarzał świat, skoro jest doskonały to nie musiał go stwarzać bo nie jest mu to do szczęścia potrzebne.
Ten kult świętych to przede wszystkim genialny chwyt marketingowy KK, każdą czynność i działalność ludzką można utożsamić z religią a przede wszystkim, można obróć to w źródło dochodów i poprawę wizerunku firmy.
Polecam lekturę:
http://patronii.w.interia.pl/
Jest nawet patron od bólu zębów – niejaki Medard z Noyon ;-)
Ta właśnie strona będę podstawą do stworzenia następnego wpisu ;)
Dla zróżnicowania źródeł:
http://www.imiona.net.pl/
Swoją drogą niezłe niektóre imiona:
św. Lucyfer, św. Kwadrat, św. Ocean……
podobno święci “pojawiłli się”, bo niektórym z pierwszych chrześcijan(tym wychowanym w religii politeistycznej, czyli np. Rzymianom) ciężko było wyobrazić sobie, ze istnieje tylko JEDEN Bóg. Wprowadzono więc “instytucję” świętego, która w pewien sposób miałą rekompensować brak wielu bogów.
Wszystko się zgadza, tylko że w tym celu najpierw wprowadzono kult aniołów. Kiedy stwierdzono, że zbyt wiele ludzi modli się do aniołów, co wprowadzało ryzyko powstania sekt. W związku z tym w 363 r., na soborze z Laodicei, wydano zakaz oddawania czci aniołom poza publicznymi nabożeństwami (oficjalnie mogli być nazywani po imieniu tylko Michał, Gabriel i Rafał, ponieważ byli oni jedynymi aniołami wymienionymi z imienia w Biblii, a jedynym osobistym doradcą dla pospólstwa został Anioł Stróż), a na to miejsce wprowadzono kult świętych. Ten był bezpieczniejszy, bo przecież święci to tylko ludzie. Ludzie, którzy stali się świętymi bo byli posłuszni Bogu. I wszystko jasne :)
Też jestem święty. To Bóg mówi mi żebym robił to co robię.
Wypełniam Jego wolę.
Jakiegoś mnie Panie Boże stworzył, takiego mnie masz.
Aż mi się przypomniał taki obrazek:
http://tnij.org/hleu