Brak możliwości wyboru w polskich szkołach etyki zamiast religii narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – uznał Trybunał w Strasburgu. Sędziowie zajmowali się sprawą rodziny Grzelaków, która żadała także 150 tys. euro odszkodowania. Ale nie dostała nic.
Skargę do Trybunału złożyli w 2002 roku Urszula i Czesław Grzelakowie z Wielkopolski. Twierdzili, że ich syn Mateusz nie miał możliwości uczęszczania na lekcje etyki, a także że był dyskryminowany przez szkołę i innych uczniów, gdyż nie chodził na religię. Nie miał też – jak pisali w skardze – opieki w czasie, kiedy inni uczniowie byli na lekcji religii. Zwracali też uwagę, że syn dwukrotnie zmieniał szkołę.
Trybunał uznał, że doszło do naruszenia art. 14 Konwencji, zakazującego dyskryminacji w związku z art. 9, gwarantującym wolność myśli, sumienia i wyznania. W uzasadnieniu Trybunał podkreślił, że uczniowie uczęszczający na religię mają na świadectwie ocenę, podczas gdy osoba niewierząca, która chciała uczęszczać na etykę, ma w tym miejscu przekreślone słowa religia/etyka.
Wyrok zapadł stosunkiem głosów sześć do jednego. Trybunał nie zasądził żadnego odszkodowania, uznając że uznanie naruszenia Konwencji powinno być wystarczającą satysfakcją. Grzelakowie domagali się od państwa polskiego 150 tys. euro zadośćuczynienia.
Kwestię zajęć z religii i etyki rozpatrywał także Trybunał Konstytucyjny. W 1993 roku uznał, że stopień z religii/etyki na świadectwie nie narusza konstytucyjnego prawa do milczenia w kwestii wyznania, bo nie wiadomo na które z zajęć uczęszczał. W 2009 roku TK stwierdził z kolei, że wliczanie tego stopnia do średniej nie jest sprzeczne z konstytucją i nie uprzywilejowuje katolików. Nie wziął jednak pod uwagę, że etyka jest niedostępna w większości szkół.
Z najnowszych danych MEN wynika, że etyka jest nauczana w 2,4% polskich szkół, a religia w 72%. MEN nie ma danych ilu uczniów chciałoby korzystać z lekcji etyki, ale nie może.
Źródło: Tokfm.pl
Nareszcie.
Boże, błogosław ateizm
Ameba







Powiem to jako uczeń, po prostu nie “opłaca” się chodzić na etykę, ponieważ nie jest ona w czasie Religi. Czyli ma się 2 razy więcej lekcji, ponieważ tak czy siak trzeba być na Religi, ponieważ uczeń nie może być bez opieki nauczyciela w szkole… Tak więc w naszej klasie jest połowa ateistów, a i tak wszyscy chodzą na etykę…
“tak czy siak trzeba być na Religi, ponieważ uczeń nie może być bez opieki nauczyciela w szkole” Gówno prawda! Jeśli nie masz ochoty nie musisz uczęszczać na religie. A zapewnienie Ci opieki, w czasie trwania religii na którą nie uczęszczasz, to zasrany obowiązek szkoły. Nie Ty powinieneś się tym przejmować tylko szkoła, a jeśli zmuszają Cię do chodzenia na religie wbrew Twojej woli (i wbrew woli rodziców/opiekunów) to postrasz zgłoszeniem sprawy do kuratorium, ministerstwa edukacji czy rzecznika praw obywatelskich.
Głupoty.
Filipo , nie gówno prawda tylko świeta racja. Kiedy masz religie jak ja w srodku lekcji to tak czy siak marujesz godzine na czekanie ! Ale imo nauka etyki przez katolikow(w 96% przypadkow zapewne) to jak uczyc sie latania od kreta.
Po pierwsze to masz prawo “poprosić” szkołę aby tak ułożyła plan by lekcje religii odbywały się na początku lub na końcu zajęć. I oni tę “prośbę” muszą uwzględnić lub zapewnić Ci miejsce, w którym możesz przebywać w trakcie trwania tych lekcji. I wiem co mówię bo jakieś 2 lata temu naprawdę dość dokładnie się tym interesowałem (włącznie z czytaniem konstytucji i odpowiednich ustaw).
@Norbi. dlaczego twoim zdaniem katolik nie moze uczyc etyki? bez przesady.
@Bogus: Nie wiem… Może dlatego: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7106
@NieWiem
Zgadzam się z Bogusiem. Co w tym złego, żeby etyki uczył katolik? Jeżeli tylko będzie to robił obiektywnie (czyli nie będzie np. księdzem, katechetką itp., a jedynie zwykłym, szeregowym wierzącym) to nie widzę w tym nic zdrożnego.
Mówisz katolicki nauczyciel religii – ja myślę ksiądz :D Z tym obiektywizmem w nauczaniu etyki jest bardzo trudno…. ale zgadzam się, gdyby był obiektywny to niemiałbym nic przeciwko.
Oczywiście, że trudno o obiektywizm w kwestii etyki – w końcu etyka jest kwestią wysoce indywidualną i krańcowo subiektywną. W związku z tym nie do końca rozumiem sens takiego przedmiotu. Ale może źle mi się wydaje?
Osobiście proponowałbym zastąpić religię/etykę – filozofią. Oczywiście byłby to uproszczony kurs, obejmujący skróty najważniejszych myśli wysnutych przez najważniejszych filozofów danych epok, ale myślę, że byłby to dobry podkład pod wykoncypowanie własnego rozumienia etyli i moralności przez uczęszczających na ten przedmiot uczniów.
Pomysł zastąpienia religii filozofią jest dobry ale widzę 2 minusy: po pierwsze taki przedmiot stałby się pewnie obowiązkowy co wzbudzi niechęć wśród uczniów. Po drugie obecnie filozofie omawia się na języku polskim więc robiłoby się 2 razy to samo (oczywiście na filozofii więcej i dokładniej). Nie możemy także zapomnieć o jakże wielkim buncie episkopatu nawet z powodu zaproponowania takiego pomysłu. ;)